PDA

View Full Version : zbieram opinie o pwsw


polak
22-06-2009, 10:39
hej
interesuje mnie wszystko co dotyczy panstwowej wyzszej szkoly w przemyslu jakie ma opinie i czy warto tu studiowac najbardziej interesuje mnie socjologia studenci lub absolwenci piszcie!!!
BEDE WDZIECZNY ZA ODPOWIEDZI

stingerek
22-06-2009, 11:12
Pańśtwowa Wyższa Szkoła Szczęścia Pomyślości i Gotowania na gazie.

W okolicy jest tyle fajnych uczelni.... a z tego co widzę na podkarpaciu każdy chce być socjologiem. Albo pracować w równie atrakcyjnym zawodzie :D

Uczelnia porównywalna z ze szkołą gospodarczą i PWSZ w jarosławiu.. ot kolejna farsa w regionie.

Amelius
22-06-2009, 15:12
stingerek, pamietaj ze pwsw jest szansa zdobycia wyksztalcenia dla ludzi, ktorzy nie maja kasy, zeby studiowac gdzies dalej. ciekawa jestem, na jakiej "farsie" Ty studiowałes?

co do opinii, kolezanka studiuje polonistyke i jest bardzo zadowolona. o ukrainistyce slyszalam pochlebne opinie, o socjologii, ze duzo rycia na pamiec, ale tak jest wszedzie.

dejot22
22-06-2009, 19:59
no ja od dzisiaj jestem szczęśliwym absolwentem tej uczelni i miło spędziłem czas przez te 3 lata:) polecam:)

polak
22-06-2009, 20:55
wielkie dzieki za odpowiedzi

dudi998
22-06-2009, 21:23
W okolicy jest tyle fajnych uczelni....

może coś doradzisz???



ukończyłem PWSW, jestem zadowolony z tej szkoły.
i muszę powiedzieć,że nie jest to szkoła typu "płacę-wymagam".
uwierzcie mi, wiem co mówię bo mam niezłe porównanie....

snickers
22-06-2009, 21:55
Bardzo wielu moich znajomych tam się obecnie uczy więc nie jest to byle jaka uczelnia i
nie jest to szkoła typu "płacę-wymagam". Myślę że najlepsza, jaką obecnie mamy w naszym mieście.

Aczkolwiek...Uczelnia porównywalna z ze szkołą gospodarczą i PWSZ w jarosławiu...

Jeśli masz trochę kasy/jeśli zależy Ci na dobrej pracy w przyszłości to proponuję wyjazd do innego miasta.

Jeśli jesteś mniej ambitny PWSW powinna być (moim zdaniem!!!) w sam raz dla Ciebie.

akuku
22-06-2009, 21:59
Ja bym, aż tak nie przesadzała z tymi porównaniami np. szkoły gospodarczej z pwsw..

Wydaje mi się, że to studenci tworzą uczelnie, a nie na odwrót. Jak ktoś bardzo chce się wykazać to pewnie zrobi to w każdej szkole. Można wegetować „na prowincjonalnej uczelni”, ale można też na popularnej w większym mieście.
Więc jeśli ktoś chciałby bardziej aktywnie spędzać czas studiując to myślę, że na socjologii na pewno będzie miał to zagwarantowane. . Chodzenie po mieście z ankietami w różnych warunkach atmosferycznych, pukanie do kilkunastu mieszkań dziennie (emeryci potrafią mieć bojowe nastawienie do obcych) tworzenie, opracowywanie badań i wiele innych atrakcji… bezcenne :) No, jeszcze jest ta druga strona medalu, czyli teksty z socjologii, które czasami ciężko pojąć człowiekowi na zdrowy rozum :bonk: Ale generalnie mogę polecić!

Uff szczęśliwa absolwentka

akuku
22-06-2009, 22:43
wielkie dzieki za odpowiedzi

I ogólnie mam jakieś takie dziwne wrażenie, że własnie zostałam uczestnikiem badania heehehe :icon23:

stingerek
22-06-2009, 23:37
na jakiej "farsie" Ty studiowałes?

Politechnika Radomska - Wydział nauczycielski - kierunek : informatyka stosowana.
Chcesz skan indeksu ?


ukończyłem PWSW, jestem zadowolony z tej szkoły.
i muszę powiedzieć,że nie jest to szkoła typu "płacę-wymagam". Czy mogę zatem niedyskretnie zapytać w jaki sposób się utrzymujesz ?



Uczelnia porównywalna z ze szkołą gospodarczą i PWSZ w jarosławiu..

Prawda ! Kupa jest porównywalna z krowim łajnem, tudzież ludzkimi odchodami.. oraz.. jest prawie taka sama jak kocia kuweta....

Te trzy uczelnie są poczekalnią dla tych ktorzy nigdzie indziej się nie dostali.

Tak daleko tyłek ruszyć do Rzeszowa ? Politechnika, Uniwerek..... a nie "jakieśtam" pojumane uczelnie.

Co do PWSW.. tam się głównie pije.. razem z "szanownym gronem pedagogicznym" ... każda. Na żadnej porządnej uczelni żaden wykładowca nie pozwoli sobie na pijaństwo w parku ze studentami. ( w szkole gospodarczej również nie raz miałem okazję uczestniczyć w "imprezach integracyjnych i zajeciach w plenerze"



Myślę że najlepsza, jaką obecnie mamy w naszym mieście

Nie najlepsza.... JEDYNA !

dudi998
23-06-2009, 07:13
Czy mogę zatem niedyskretnie zapytać w jaki sposób się utrzymujesz ?


Pracuje :)
idąc na studia, nie były mi one wcale potrzebne do mojej pracy.wiem, że to może dziwnie brzmi ale poszedłem na nie tak dla siebie-bez przymusu(nie po papierek). i w cale nie żałuje, że wybrałem PWSZ.

Amelius
23-06-2009, 08:18
stingerek, w przemyślu jest jeszcze wyzsza szkola prawa i administracji, ale jest platna.

stingerek
23-06-2009, 22:15
Prawda, ale w domyśle rozmawiamy o uczelniach "publicznych" czyli "bezpłatnych"


idąc na studia, nie były mi one wcale potrzebne do mojej pracy.wiem, że to może dziwnie brzmi ale poszedłem na nie tak dla siebie

Do tego właśnie dąże...
Widzisz podobnie jest w moim przypadku , staram się zarabiać na życie kręcąc się wokół komputerów, natomiast informatyka (zwlaszcza stosowana) to specjalność traktujaca wyłącznie o programowaniu ( w iluśtam językach ktorych nawet policzyć nie potrafię)
Problem pojawia się wtedy kiedy firma szuka "informatyka" a nie ma pojecia co znaczy taki zawód... bo szukaja jednoczesnie administratora sieci, webmastera, developera, programisty, sprzetowca, sieciowca i konserwatora ktory pani krysi wymieni "amunicję" w drukarce.

Niestety.... slowo "informatyk" przylgnęło do typowego "pana Adama" albo "pana Krzysia" ktory i drukarke nabije, i siec poskłada .. i komputer naprawi... a tu niestety nie.
I co mi z tego że mam Inż przed nazwiskiem...... jak w inglocie na takim stanowisku zaproponowano mi 1200zł netto :D a tyle można zarobić nie wychodząc z domu w tydzień :D

Rocky
24-06-2009, 03:39
No to prawda. Proponują śmieszne kwoty na start. Każda szanująca się firma powinna zaczynać od 3000 brutto.

stingerek
24-06-2009, 12:09
Szanująca się firma , ktora szanuje nie tylko siebie ale i przyszłych kandydatów.
Rozumiem 1200zł netto dla "Pana krzysia" co papier w drukarce odblokuje, kabelek od internetu zacisnie, monitor ustawi i takie proste czynności ktore jakby nie bylo wymagaja "jakiejśtam wiedzy" są warto 1200zł netto... ale bez przesady... opieka nad całym sprzętem infromatycznym w s porej jakby nie było firmie od najmniejszych pikusiów typu (pani krysia zmieniła rozszerzenie pliku i nie moze go odtworzyc) do takich naprawde bardzo powaznych awarii sieci, serweerów, czy stworzenie i zaprogramowanie stron internetowych... to kwota 2500zł na reke powinna byc NAJBIDNIEJSZĄ jaka firma moze zaoferować komuś kto ma inż przed nazwiskiem i przez 10 lat harował na ten tytuł i wiedze żeby się nie zbłąźnić.

yankes_69
24-06-2009, 13:42
...zaoferować komuś kto ma inż przed nazwiskiem i przez 10 lat harował na ten tytuł...
Trochę sporo te 10 lat jak na zrobienie inżyniera.

fedey
24-06-2009, 13:57
Sporo? Wątpię. Jeśli chodzi o mnie to pierwszy raz miałem styczność z komputerem w siódmej klasie - wtedy nasza podstawówka dostała pracownię komputerową. Najpierw 2 lata podstawówki, później 4 lata liceum - 6 lat zbierania wiedzy z różnych źródeł na własną rękę. Później gdybym poszedł na studia informatyczne to po kolejnych 3 latach byłbym inżynierem - w sumie 9 lat. I taka powinna być kolej rzeczy. Na studia informatyczne powinieneś iść z jakąś już wiedzą. Uwierz mi, że widziałem różnych "informatyków" którzy nie potrafili zainstalować Windowsa 2000. Ci akurat studiowali gdzieś na jakieś przemyskiej Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania. Pewnie jednego dnia się obudzili, pomyśleli sobie "zostanę informatykiem" i złożyli tam papiery. Później mamy takich "ekspertów" co mają problemy z instalacją systemu. Oczywiście nikt im nie broni wymieniać tuszu w drukarkach czy usuwać zacięć papieru z kopiarki ale przynajmniej niech się nie tutyłują "informatykami". Z takimi czynnościami to pani sekretarka sobie spokojnie radzi.

yankes_69
24-06-2009, 14:49
Znam "inżynierów" z Przemyskiego WSIZ'u co mają problemy z zainstalowanie antywira, więc tak skomplikowana czynność jak instalacja któregokolwiek windowsa naturalnie może im przysporzyć wiele problemów.
Policzyłeś Fedey całą edukację w kierunku informatyki, ja powiedziałem o robieniu inżyniera. Oczywiście można dodawać wszystkie wcześniejsze szkoły, ale jest to normalna kolej jeśli chodzi o edukację. Idąc tym tokiem rozumowania to ja się szkoliłem przez 18 lat, troszkę przerwy i w tym roku prawdopodobnie znowu coś zacznę :)

fedey
24-06-2009, 15:17
Bez przesady. Wiadomo, że najpierw każdy przyszły informatyk (i nie tylko) musi poznać alfabet i nauczyć się liczyć do dziesięciu :P Ja mówiłem o gromadzeniu wiedzy typowo informatycznej. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że w trzy lata zostałem nauczycielem angielskiego, ale to nieprawda bo zanim poszedłem na studia licencjackie uczyłem się tego języka przez kilka lat. Idąc tam już jakąś wiedzę z angielskiego miałem. Tak samo przyszli informatycy mają jakąś wiedzę zanim pójdą na studia. Nikt (oprócz sudentów przemyskiego WSIZu) nie zaczyna od podstaw.

stingerek
24-06-2009, 19:00
zaoferować komuś kto ma inż przed nazwiskiem i przez 10 lat harował na ten tytuł i wiedze żeby się nie zbłąźnić.

Yankes, odnoś się do całego zdania.
chodziło mi właśnie o:

całą edukację w kierunku informatyki, ja powiedziałem o robieniu inżyniera. Oczywiście można dodawać wszystkie wcześniejsze szkoły, ale jest to normalna kolej jeśli chodzi o edukację

Niestety nie normalna kolej, bo każdy wybiera szkołę średnią....
ja miałem szkoły średniej 6 lat ;) (ZSZ i Technikum w ZSEIO) plus studia.
Wychodzi 9.5 noooo niech będzie że to nie dziesięć... Jednak znajomośc zagadnień z zakresu elektroniki, elektrotechniki i telekomunikacji pozwala się dużo sprawniej poruszać w tym środowisku niż tylko po samych studiach. Wielu rzeczy nauczyłem się na własną rękę często zarywając noce przy czytaniu jakichś trudno dostępnych artykułow czy publikacji na te tematy.


tak samo przyszli informatycy mają jakąś wiedzę zanim pójdą na studia.

O to mi właśnie chodziło.

FrancisBegbie
26-06-2009, 21:51
Jak zwykle nie na temat... na PWSW póki co nie ma informatyki a temat się do tego odnosi.

PS: I może więcej źródeł na podstawie "etnografii" a nie ciągłego narzekania i podpierania się argumentami "mój znajomy, jacyś ludzie z... twierdzą, uważają, żę...".


Jak ktoś napisał, że to zależy wyłącznie od Ciebie. Studia polegają na tym, że samemu się uczysz - nikt nie będzie latał i palcem Ci pokazywał co należy zrobić, jak i dlaczego. Szczególnie na studiach humanistycznych czy społecznych - wyczytaj...

PWSW akurat kadrę ma w 99% z innych uczelni: UJ, UŚ, UMCS, ASP teraz bodajże będą z Politechniki Krakowskiej (i będzie również inżynier) - dlatego strignelek - skoro na innych normalnych uczelniach nie pozwalają na wspólne imprezy integracyjne to w/w uczelnie widocznie takimi nie są.

Radoos
26-06-2009, 23:34
Znam "inżynierów" z Przemyskiego WSIZ'u co mają problemy z zainstalowanie antywira,

A ja znam paru takich, których byś nie zagiął na niczym :> Ale prawda jest taka że we wszystkich prywatnych uczelniach wystarczy płacić i chodzić na zajęcia. Są też takie uczelnie gdzie ani płacić ani chodzić nie trzeba :>

juice
22-09-2011, 18:29
Odswiezam temat. Ma do wyboru juz tylko pwsw, gdyz nie dostałem sie do krakowa. I nie wiem czy czekac rok czy składac papiery do pwsw? Czy warto jest tu studiowac, majac mozliowsc wyboru inna uczlenie za rok?

setka
22-09-2011, 21:40
A ja znam paru takich, których byś nie zagiął na niczym :> Ale prawda jest taka że we wszystkich prywatnych uczelniach wystarczy płacić i chodzić na zajęcia. Są też takie uczelnie gdzie ani płacić ani chodzić nie trzeba :>

zgadzam sie:) sa tacy po tej szkole, wielu z nich pracuje w krakowie w dobrych firmach badz w warszawie i zarabiaja juz konkretne siano.


CO do pwsz w jarku to nie przeginajcie paly. Tez znam takich co byli na polibudach najlepszych w polsce i spadli do jarka i tu tez nie dali rady. Sam jestem absolwentem informatyki stosowanej z tamtej uczelni. Musze powiedziec ze wykladowcy to wiekszosc jest z lublina z polibudy, z rzeszowa i niektorzy z krakowa a nawet byli i tez z warszawy. I wierzcie mi latwo nie bylo ktos studiowal ten wie. Pozdro dla piszpana i mega surtla oraz tego typu podobnych oszołomów;)

kamill91
23-09-2011, 15:58
juice próbuj jeszcze do Rzeszowa bo są wolne miejsca
Ja sam miałem wybór bo dostałem sie na PWSW, Polibude Rzeszowską i Uniwerek Rzeszowski i wybrałem Uniwerek z takiego względu że chciałem się stąd trochę wyrwać a na Polibudę bałem się iść ze względu na matme i fize ;/

juice
24-09-2011, 00:10
Wiesz jakie kierunki sa dostepne bo nie moge znalesc

kamill91
25-09-2011, 22:42
http://www.univ.rzeszow.pl/akty_prawne/rektor/2011_065_zal1.pdf w pdf masz kierunki do 30 wrzesnia rekrutacja wystarczy dokumenty dostarczyć ;)

PWSW
27-09-2011, 09:52
W ogólnopolskim rankingu zawodowych szkół wyższych, opublikowanym przez „Rzeczpospolitą" i miesięcznik „Perspektywy" Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu znalazła się na 4 miejscu (2011 rok). Rok wcześniej była na 5 miejscu, zatem jest jeszcze lepiej niż w 2010 r. Biorąc pod uwagę fakt, że PWSW wyprzedziła wszystkie inne uczelnie zawodowe w regionie to stawianie jej na równi z PWSZ w Jarosławiu czy Wyższą Szkołą Gospodarczą nie jest uzasadnione.
Przemyskie wcale nie znaczy gorsze, ale jak to mówią "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma".
Wiele zależy - jak już wczesniej wspomniano w dyskusji - od samych studentów, ich podejścia do studiowania i nauki oraz chęci do zaangażowania się się do różnych działań.

http://www.pwsw.pl/aktualnosci/id2218,PWSW-w-Przemyslu-pnie-sie-w-gore.html

Zapraszamy :-)

Youstynka
27-09-2011, 11:02
Ooo, to jak PWSW już się pojawiło na forum, to ja mam pytanie. Czy na Waszej stronie znajdę gdzieś informację o opłatach semestralnych za studia niestacjonarne czy muszę sobie zadzwonić do Was?

PWSW
27-09-2011, 11:23
Proszę zadzwonić pod nr 16 678 94 59 wew. 25.

Pozdrawiam

dudeusz
27-09-2011, 12:09
uczelnia jak uczelnia
jest fajna do czasu jak Tobie jest fajnie

inna kwestią jest fakt (pomimo tak rzetelnego jak mniemam rankingu), iż powinniśmy także tą jak i inne uczelnie rozpatrywać w kwestii "papierka" bo to on wielokrotnie jest ważniejszy od samej nabytej wiedzy i umiejętności
... i w tej materii niestety ale PWSW jest w jednym zagajniku z Gospodarczą, Jarosławiem, ...

Jako, że mam częsty kontakt z pracodawcami tak też w ich oczach spostrzegana jest właśnie PWSW i w/w.

Osobiście do PWSW nie mam nic, powiem więcej, jeden z kilku "papierków" mam właśnie od nich

WhateverPeopleSay
12-06-2012, 10:59
Jestem studentem PWSW. Studiuję zaocznie - płacę i właśnie wymagam, przynajmniej profesjonalnego podejścia wykładowcy do pracy/studenta. Niestety, zdarza się, że niektórzy z "profesorów" odnoszą się do nas jak do zaściankowych kmiotków, buraków ze wsi Przemyśl. Szczególnie jeden był wyjątkowo chamski, podnosił głos i otwarcie z nas szydził. Myślę sobie: WTF? ale dobra, poprawiło mu się w następnym semestrze bo pewnie poległ w ankiecie, a wiadomo, rzecz rozchodzi się o pracę (czyt: kasę). Inny twierdził, że podniesie ocenę za frekwencję, tymczasem pod koniec semestru oznajmił, że... zgubił listę obecności.
Nie wiem, jak jest na dziennych, ale na zaocznych tak to właśnie wygląda. Poza tym, egzaminy... W większości, oczywiście, pisemne, lecz sposób oceniania często wygląda na przypadkowy: ludzie mają napisane słowo w słowo to samo, tymczasem jeden zdaje na 3, drugi na 4, jeden zdaje, drugi nie zdaje wcale. Jak już pozwalasz ściągać, szanowny profesorze, przynajmniej bądź konsekwentny w tym, co robisz, ok?
Zdanie na tej uczelni to nieraz czyste wróżenie - nie jest oceniana twoja wiedza, lecz umiejętność sensownej gadki, bajeru (na przykładzie pewnego studenta) i tak w ogóle nie bardzo wiem, czym poza tym sugerują się wykładowcy (tępym wyrazem twarzy? kolorem paznokci? pogodą?). Najlepiej chyba byłoby mieć tak z 40 lat i wzwyż, bo ci zawsze zdają najlepiej, mimo iż zrzynają tak samo jak reszta a poziom ich wiedzy sięga dna.
Oczywiście, są wykładowcy, którzy poważnie podchodzą do pracy, nie generalizujmy, ale tych jest mniej.
I zgodzę się, że poziom wiedzy studentów, którzy przyszli na tę uczelnie jest w opłakanym stanie. To od nich dowiedziałem się wielu interesujących rzeczy: że dawniej Przemyśl był z zaborze rosyjskim, że w Katyniu Niemcy zabili wielu żydów... Co ciekawe, te osoby ZDAJĄ. Ale z drugiej strony uczelnia nie może mieć pretensji, że studenci są kretynami, skoro takich właśnie kretynów przyjmuje, bez żadnej, najmniejszej selekcji.
Kiedyś słyszałem wiele pochlebnych opinii o tej uczelni od moich znajomych, którzy ją ukończyli - ale były to dzienne, no i z kilka ładnych lat temu. Ogólnie na dzień dzisiejszy nie polecam tam studiów. Jest to typowa prowincjonalna uczelnia o wybujałych ambicjach, w której jak w każdej instytucji w tym mieście jedni plotkują o drugich (wykładowcy o studentach też) a to, jak ci się wiedzie i układa zależy często od znajomości.
Jeśli chodzi o naukę, jest tu system "pomiędzy" - podkreślam, że ciągle mówię o zaocznych. Wykładowcy, owszem, uwalają, ale jeśli jest się upartym i wytrwałym (i połazi z osiem-dziesięć razy na egzamin), zda się na pewno. Nie jest tak, że nie trzeba się uczyć wcale, ale wiedz, że ten kretyn obok ciebie też zda, więc jaka tu motywacja z nauki? Jak dotąd nikt nie odpadł, bo nie zdał - ani jedna osoba. Parę osób zrezygnowało. Byli w szoku, że "tu się trzeba uczyć".
I nie ukrywam, że jestem tu tylko z powodów finansowych. Niskie czesne i tyle. Niestety, nie stać mnie na lepsze uczelnie. Obawiam się tylko, że w przyszłości papierek z PWSW będzie tyle wart co z Wyższej Gospodarczej.

krematorium
16-10-2012, 23:12
Z PERSPEKTYWY WYKLADOWCY:
Składa się tak, że wykładam w PWSW i nie tylko. I dlatego pozwalam sobie na kilka uwag odnosząc sie do postu WhateverPopleSay.
1."niektórzy z "profesorów" odnoszą się do nas jak do zaściankowych kmiotków, buraków ze wsi Przemyśl. Szczególnie jeden był wyjątkowo chamski, podnosił głos i otwarcie z nas szydził" - nie ma usprawiedliwienia, to cham.
2. "Inny twierdził, że podniesie ocenę za frekwencję, tymczasem pod koniec semestru oznajmił, że... zgubił listę obecności." - to dość powszechne nie tylko w PWSW, problem polega na tym, że studenci myślą, że ich obecność na zajęciach powinna być nagradzana np. podniesieniem oceny z egzaminu. To niesamowite, że studneci niemogą pojąć prostej rzeczy-oni mają chodzić na wykłady, to obowiązek, my wykładowcy natomiast oceniamy NIEOBECNOŚĆ. Inna sprawa jest fakt, że studenci powinni po prostu chodzić na zajęcia sami z siebie, na tym polega studiowanie, niestety wiemy jak to sie kończy więc PWSW i nie tylko sprawdza obecnośc na zajęciach. Wykładowcy nie są idiotami i nie chce im sie sprawdzac list a jakos zmusic studentów do chodzenia trzeba więc czasem mówią o nagradzaniu frekwencji, która tak naprawde nie ma dla nich znaczenia, liczy się to co student wie na egzaminie. Jest zenujace, że student naprawdę może myslec że zaplusuje u wykładowcy CHODZĄC na zajęcia. co innego jeśli jest aktywny itp. za to możemy nagradzać. Ale za CHODZENIE...pomyslcie trochę:)
3. "W większości, oczywiście, pisemne, lecz sposób oceniania często wygląda na przypadkowy: ludzie mają napisane słowo w słowo to samo, tymczasem jeden zdaje na 3, drugi na 4, jeden zdaje, drugi nie zdaje wcale. Jak już pozwalasz ściągać, szanowny profesorze, przynajmniej bądź konsekwentny w tym, co robisz, ok?" - sprawa jest skomplikowana. gdyby testy były na poziomie takim jaki życzą sobie wykładowcy-studenci by nie zdali, są za słabi. Nie tylko na PWSW ale na innych duzych uczelniach też. Są slabi bo sie nie uczą, czego przykładem WhatevePeopleSay ze swoim podejściem płaci-wymaga. Wszystkie szkoły maja niestety proste założenia-niestety koszmarne dla wykładowców-polegające na zatrzymaniu studenta, dlatego wykladowcy starają się nie masakrować na egzaminach. Pytania testowe sa z reguły proste, studenci sćiągają aż miło i bezczelnie kłamią że tego nie robią, kłamią w żywe oczy. Zatem ocenia się to co mamy na teście i różnice ocen wynikają np. z ilości błędów, skreśleń, dopisków itp które pokazują, że student nie ma pojęcia o czym pisze. Powinien oblać, ale wtedy on szkołę oleje a szkoła straci kasę-KAŻDA szkoła nie tylko PWSW. I to nie jest niski poziom PWSW tylko problem wszystkich uczelni.
4. "Zdanie na tej uczelni to nieraz czyste wróżenie - nie jest oceniana twoja wiedza, lecz umiejętność sensownej gadki, bajeru (na przykładzie pewnego studenta) i tak w ogóle nie bardzo wiem, czym poza tym sugerują się wykładowcy (tępym wyrazem twarzy? kolorem paznokci? pogodą?). Najlepiej chyba byłoby mieć tak z 40 lat i wzwyż, bo ci zawsze zdają najlepiej, mimo iż zrzynają tak samo jak reszta a poziom ich wiedzy sięga dna." - sugerujemy się wiedzą studenta, niesestety jest ona zerowa, zarówno wiedza którą powinien nabyc jak i wiedza ogólna. Niestety w tej sytuacji musimy przynajmniej próbować takiego studenta przepuścić-patrz punkt wyżej, tak robią wszystkie uczelie, poziom warszawy czy lublina jest zasadniczo bliski zeru.
5."Oczywiście, są wykładowcy, którzy poważnie podchodzą do pracy, nie generalizujmy, ale tych jest mniej."-to kłamstwo. Ludzie którzy tu pracują są naprawdę dobrzy, chcialibyśmy pracowac na najwyższych obrotach ale niestety wtesy studenci nie przetrwali by pierwszej sesji. zwracam też uwage, że nie mozna mówic, że wykładowcy PWSW sa głupi, źli i niekompetentni. Ta uczelnia jest stworzona przez drugokierunkowców, sa tu ludzie w zasadzie z całej polski-tak w naszym kraju funkcjonuje nauka, inne szkoły działaja na tej samej zasadzie-i proszę mi wierzyć, że nikt z nas nie głupieje przyjeżdzajac do PWSW. Realizujemy ten sam materiał i chcemy by studenci mieli te same informacje-i mają-co ci w warszawie czy lublinie. Z tego co wiem moi koledzy sprawdzaja też zagraniczne sylabusy i nasze teksty nie odbiegaja od zagranicznych. jeśli ktos nie wierzy, proszę sprawdzic kursy na YouTube z MIT czy Oxfordu itp, sa to normalne wykłady, w klasycznej formie, oparte na tych samych tekstach, które my zadajemy a studenci maja czytac. to czy czytaja to inna sprawa, my staramy sie egzekwowac to co mozemy, i chcetni wyrzucilibysmy wszystkich bumelantow ale ni mozna. Dla wykladowcy lepiej prowadzic zajecia z grupa 10-15 osob niz 30-40.
6."I zgodzę się, że poziom wiedzy studentów, którzy przyszli na tę uczelnie jest w opłakanym stanie." - niestety to nie wina PWSW. matura powoduje ze studenci nie potrafia myslec, czytac, analizowac. Niz demograficzny powoduje ze uczelnie trzymaja studentow za wszelka cene, prosze sie przyjzec ile uczelni-wsszystkie-wciaz ma nabór na studia? dawniej byly 2-3 nabory i to w konretnych terminach a nie od czerwca do grudnia. to niedopszczalne aby uczelnie przyjmowała studentow w listopadzie, ktorzy prawdopodobnie maja bardzo slabe stopnie. niestety-takie czasy. Jeszze raz powtarzam wykladowcy sie na to nie zgadzają, wolelibyśmy aby PWSW przyjęła mniej osób i miała nabór w czerwcu i wrześniu i tyle. Wtedy wiem, że mam doczynienia z w mare dobrymi studentami, dziś przychodzi i wychodzi kto chce. niesety nad nami tez są szefowie, pieniadze, wskaźniki itp. Walczymy o studenta choc nie wiem czy to ma sens. Zapewniam jednak, że wykładowcy staraja sie przekazac wiedzę najlepiej jak potrafią, ale student nie moze siedziec jak baran tylko musi pracować, czytać, mysleć i chcieć sie uczyc. tymczasem wyrabia sie opinię, że przeciez placę i wymagam-to jest dla uczeli zabójcze-powiem wprost-płacisz ale wykładowce nie jest niewolnikiem studenta, do czego przez ten chory system studenci dążą. Swoja ignorancja i roszczeniową postawa-przyjmijcie mnie, musicie mi dac dyplom bo zaplaciłem-studenci destabilizuja uczelnię. Nie musimy ci dac dyplomu bo zaplaciłeś, i gdyby to zależelo od nas to bys go w zyciu nie dostał. Niestety urzędnicy zarządzający uczelniami musza miec kase, kasę płaci student, który rzadzi wykładowca bo on mu musi dac 5 bo studen sie obrazi i zmieni uczelnie co wkurzy urzędników i koło sie zamyka. zacznijecie się po prostu uczyć nie ogladając sie na innych i uwiercie będzie lepiej. A to racja że lepiej się dogadac z 40latkiem-on wie, za co płci, interesuje się tym co robi a jesli nie to po prostu musi miec dyplom bo straci pracę. Przyznam, że tacy mają ulgi u wykladowców, bo staramy sie pomóc ludziom którzy maja ordziny, dzieci, pracę i szefa który nagle wymyslił sobie, że pracownik musi miec dyplom. Ale 20latek ignorant, ktory nie ma pojecia co czyta a prace sciaga z chomika nie ma u nas szans-on musi udowodnic ze sie uczy. I to tez obowiazuje na wszystkich uczelniach, nie chodzi o faforyzowanie, ale nie możemy porównac sytuacji które czasem sa nieporównywalne i my tez jestetśmy ludzmi i chcemy pomóc na tyle ile możemy.
7."Kiedyś słyszałem wiele pochlebnych opinii o tej uczelni od moich znajomych, którzy ją ukończyli - ale były to dzienne, no i z kilka ładnych lat temu. Ogólnie na dzień dzisiejszy nie polecam tam studiów. Jest to typowa prowincjonalna uczelnia o wybujałych ambicjach, w której jak w każdej instytucji w tym mieście jedni plotkują o drugich (wykładowcy o studentach też) a to, jak ci się wiedzie i układa zależy często od znajomości." - dziwne bo pracuje tam ta sama kadra która zakladała uczelnie, zarówn na 1 i 2 etacie i nie prowadza gorzej zajec. zacznijcie sie drodzy studenci zastanawiac nad soba i tym co robicie lub nie robicie, moze lepiej. PWSW nie ma zadnych ambicji, to uczelnia zawodowa ktora stara sie przetrwac kryzys, nie spotkalem tez nikogo kto ocene czy dyplom zalatwia przez znajomoci-to juz jest pomowienie. A plotkowanie jest najnormalniejsza rzecza na swiecie i tak w PWSW sie plotkuje tak jak na UW, UJ, UMCS itp
8. "I nie ukrywam, że jestem tu tylko z powodów finansowych. Niskie czesne i tyle. Niestety, nie stać mnie na lepsze uczelnie. Obawiam się tylko, że w przyszłości papierek z PWSW będzie tyle wart co z Wyższej Gospodarczej." - i to jest kwintesencja...jako wykladowcy jest mi przykro ze mam na sali takie osoby, ktore do tego jeszcze maja czelnosc narzekac. nie odnas to zalezy, jeszcze raz podkresle, gdyby ktos wykladowcow ppytal o zdanie taka osoba ktora jest tu z powodow finansowych nigdy by tu nie studiowala. Taki student to zaden student-tylko pieniadze i niestety wystawia swiadectwo sobie, bo wiadomo ze na swiecie szkolnictwo jest platne i gdyby myslal o swoje przyszlosci to odkladal by pieniadze lub wzial kredyt i nie narzekal tylko posszedl na wymarzona uczelnie. nie zrobil tego i narzeka na PWSW-nie rozumiem. No ale wlasnie takich ludzi musze uczyc i co gorsze taki czlowiek dostanie dyplom i nie daj boze pojdzie na magisterskie.....
Co do innych wczesniejszych postow-wszedzie sie pije, wszędzie są głupi nauczyciele, przestancie narzekac bo czytam wasze licencjaty gdzie ledwo skladacie zdania, nie rozumiecie co to jest przypis, ze o badaniach nie wspomnę. Zacznijcie w końcu pracować jak studenci a zobaczycie jak szybko pwsw stanie się całkiem atrakcyjna szkołą. i oby jak najmniej takich WhateverPeopleSay.

Radoos
17-10-2012, 22:14
PWSW nie ma zadnych ambicji, to uczelnia zawodowa ktora stara sie przetrwac kryzys

Świetnie ;-)

krematorium
18-10-2012, 11:02
Świetnie ;-)

uhhhh...jeśli z całego postu tylko ten fragment był istotny to przerażające. Chyba jasne jest, że pisałem w kontekście wcześniejszych wypowiedzi ale doprecyzuję: PWSW na początku miało ambicje zostać Akademią potem może nawet piąć się wyżej w hierarchii. Jednak jak na razie z planów nici, dalej ma statut i status państwowej wyższej szkoły zawodowej i jako taka nie może aspirować do miana akademii i uniwersytetów. Jej zadanie jest naukowo-dydaktyczne z naciskiem na dydaktykę i praktykę a nie czysto naukowe, dlatego nie można oczekiwać od pwsw, że będzie miała abstrakcyjne kierunki typu kognitywistyka czy kulturoznawstwo. I trzeba mieć tego świadomość wybierając pomiędzy zawodowymi a uniwersytetami. Obecnie wszystkie szkoły niezależnie od statusu walczą o przetrwanie a dyplomy zdewaluowały sie w sposób niesamowity. Większość uczelni chce przetrwać najbliższe 5 lat i zobaczyć co dalej, walczą o studentów i granty, zwalniają kadrę, obniżają standardy-które obniżyło już ministerstwo dzięki gimnazjom i nowej maturze i możliwości zdawania na kilka kierunków jednocześnie- dokładnie jak pwsw.
Dalej nie chce mi się juz tłumaczyć o co mi chodziło.

Radoos
18-10-2012, 23:46
Przerażające było Twoje stwierdzenie. Jeżeli jest faktycznie tak jak mówisz, to lepiej zamknąć tę budę bo jedynie marnuje kasę podatników i studentów. Po co komu uczelnia, która nie ma ambicji do kształcenia, rozwoju, czegokolwiek, jest tylko po to żeby drzeć kasę dla paru dziadków chodzących parę razy do roku w stroju świętego mikołaja. Może trzeba ustąpić miejsca komuś, kto będzie miał jakieś ambicje.

Nie musisz niczego tłumaczyć, choć szukanie winy u wszystkich tylko nie u siebie w kontekście jakości PWSW idzie Ci całkiem nieźle. Chętnie bym poczytał jeszcze o innych powodach, dla których jest tak a nie inaczej i jak bardzo uczelnia nic z tym nie może zrobić.

Szkoda, bo patrząc z zewnątrz nie wygląda jakby się Wam źle wiodło.

andrej
19-10-2012, 01:08
Czepiasz się Radoos ;) A mógłbyś docenić szczerość wykładowcy i mimo wszystko całkiem sporo cennych uwag na systemu systemu szkolnictwa wyższego (szczególnie relacji: właściciele uczelni vs wykładowcy) i jakości kształcenia w Polsce. Nie na studiach, ale wcześniej - obserwacja, że młodzi ludzie po szkole średniej "nie potrafią myśleć, czytać i analizować" wyjątkowa trafna, i tu moim zdaniem leży podstawowy problem...

To jest niestety efekt tego, że kolejne reformy zmakdonaldyzowały system szkolnictwa od podstawówki po liceum. Nie liczy się zdolność myślenia, liczy się posegregowana jak w Tesco wiedza, którą trzeba przełożyć na punkty... Jeśli dodamy do tego nastawione tylko na robienie kasy, schlebiające najniższym gustom media, to mamy produkt tego całego systemu: tabloidowe umysły, o których pisał Mariusz Janicki, w "Polityce" z zeszłego tygodnia. To fragment:

"Tabloidowy umysł wybiera ogólnodostępny fast-food. Nie rośnie więc w górę, ale na boki. Żywi się informacyjnymi chipsami, myślowym śmieciem. W efekcie otłuszcza się bezużyteczną tkanką, powstałą z pochłaniania pustych kalorii, przesłodzonych memów, ścinków i odpadów. (...) Otłuszczony umysł, podobnie jak otyły człowiek, nie potrafi się pochylić, nie może dostrzec niuansów, odcieni szarości. To nie prawda jest ciekawa, bo jest zbyt skomplikowana, leży gdzieś po środku, pod stertą danych i analiz. A środek nie jest wystarczająco tabloidowy, ciekawie jest po bokach, w skrajnościach, dlatego właśnie tabloumysły grubieją, ale nie rosną".

Studia nic nie pomogą, jeśli młody człowiek - przyzwyczajonego do takiego śmieciowego "pokarmu", nie ma chęci porzucić złych nawyków i rozwijać swój światopogląd...

Zuza06
19-10-2012, 01:46
Bardzo dziekuje sfrustronanej/emu Krematorium za dlugi wywod. Te wykladam w PWSW i to, co widze, to jakis horror. A widze dalszy ciag naszych studentow, ktorzy trafiaja do Krakowa, na UJ. Malo z nich ktory sobie radzi. Teraz mam 2 plagiaty na tapecie w Przemyslu. Z litosci nie kieruje tego do Komisji Dyscyplinarnej - ani tutaj, ani w Krakowie, ale od tego roku nie bede juz tak robic. O czym my tutaj mowimy. Stdenci nie ucza sie, klamia, kradna cudze teksty, nie szanuja nas, nie chodza na zajecia - wszystko za darmo na studiach dziennych i - bezwarunkowo - na studiach zaocznych. Slusznie pisze Krematorium, ze troche nie mamy wyjscia - chcemy miec prace, ale ja powiedzalam w tym roku DOSYC. Mam gdzies robote - wyleci student pol roku, a ja bede miec komfort pracy przez najblizsze dwa lata w PWSW, potem sama pewnie poprosze o zwolnienie. Nie jestem glupsza i inaczej nie prowadze zajec w Przemyslu, anizeli w Krakowie. Ludzie tez nie sa glupsi - ani tutaj, ani tam. Ale w Przemyslu mniej sie chce, mniej wzorcow, mniej pracy, mniej uczciwosci. Studenci szanowni, etos uniwersytecki obowiazuje tez w szkolach zawodowych, to szkoly wyzsze.
Krematorium, dziekuje raz jeszcze za wpis.

gozel
19-10-2012, 11:05
Czepiasz się Radoos ;) A mógłbyś docenić szczerość wykładowcy i mimo wszystko całkiem sporo cennych uwag na systemu systemu szkolnictwa wyższego (szczególnie relacji: właściciele uczelni vs wykładowcy) i jakości kształcenia w Polsce. Nie na studiach, ale wcześniej - obserwacja, że młodzi ludzie po szkole średniej "nie potrafią myśleć, czytać i analizować" wyjątkowa trafna, i tu moim zdaniem leży podstawowy problem...

To jest niestety efekt tego, że kolejne reformy zmakdonaldyzowały system szkolnictwa od podstawówki po liceum. Nie liczy się zdolność myślenia, liczy się posegregowana jak w Tesco wiedza, którą trzeba przełożyć na punkty... Jeśli dodamy do tego nastawione tylko na robienie kasy, schlebiające najniższym gustom media, to mamy produkt tego całego systemu: tabloidowe umysły, o których pisał Mariusz Janicki, w "Polityce" z zeszłego tygodnia. To fragment:

"Tabloidowy umysł wybiera ogólnodostępny fast-food. Nie rośnie więc w górę, ale na boki. Żywi się informacyjnymi chipsami, myślowym śmieciem. W efekcie otłuszcza się bezużyteczną tkanką, powstałą z pochłaniania pustych kalorii, przesłodzonych memów, ścinków i odpadów. (...) Otłuszczony umysł, podobnie jak otyły człowiek, nie potrafi się pochylić, nie może dostrzec niuansów, odcieni szarości. To nie prawda jest ciekawa, bo jest zbyt skomplikowana, leży gdzieś po środku, pod stertą danych i analiz. A środek nie jest wystarczająco tabloidowy, ciekawie jest po bokach, w skrajnościach, dlatego właśnie tabloumysły grubieją, ale nie rosną".

Studia nic nie pomogą, jeśli młody człowiek - przyzwyczajonego do takiego śmieciowego "pokarmu", nie ma chęci porzucić złych nawyków i rozwijać swój światopogląd...

Żeby nie było, że się czepiam. Ale piszesz o tym, że młodzi mają papkę zamiast mózgu ( niestety w większości tak jest ) i na dzień dobry sam używasz słownictwa tabloidowego "zmakdonaldyzowały", chyba, że masz na myśli TEGO DONALDA - w taki przypadku w pełni się zgadzam. Do "obiektywnej" i zmuszającej do własnego osądu gazety "Polityka" nie będę się doczepiał ;).

gozel
19-10-2012, 11:12
Bardzo dziekuje sfrustronanej/emu Krematorium za dlugi wywod. Te wykladam w PWSW i to, co widze, to jakis horror. A widze dalszy ciag naszych studentow, ktorzy trafiaja do Krakowa, na UJ. Malo z nich ktory sobie radzi. Teraz mam 2 plagiaty na tapecie w Przemyslu. Z litosci nie kieruje tego do Komisji Dyscyplinarnej - ani tutaj, ani w Krakowie, ale od tego roku nie bede juz tak robic. O czym my tutaj mowimy. Stdenci nie ucza sie, klamia, kradna cudze teksty, nie szanuja nas, nie chodza na zajecia - wszystko za darmo na studiach dziennych i - bezwarunkowo - na studiach zaocznych. Slusznie pisze Krematorium, ze troche nie mamy wyjscia - chcemy miec prace, ale ja powiedzalam w tym roku DOSYC. Mam gdzies robote - wyleci student pol roku, a ja bede miec komfort pracy przez najblizsze dwa lata w PWSW, potem sama pewnie poprosze o zwolnienie. Nie jestem glupsza i inaczej nie prowadze zajec w Przemyslu, anizeli w Krakowie. Ludzie tez nie sa glupsi - ani tutaj, ani tam. Ale w Przemyslu mniej sie chce, mniej wzorcow, mniej pracy, mniej uczciwosci. Studenci szanowni, etos uniwersytecki obowiazuje tez w szkolach zawodowych, to szkoly wyzsze.
Krematorium, dziekuje raz jeszcze za wpis.


I kto jest temu winny ?? skoro z litości nie kierujesz plagiatu do komisji ( w tym roku) a w innych może też Ci się zdarzało. To do kogo pretensje, przymykacie z litości oko na takie coś, a później głodne teksty o etosie uniwersyteckim. Coś o wzorcach pisałaś ?? wychodzi na to, że jesteś dosknałym wzorcem dla swoich studentów.

krematorium
19-10-2012, 11:31
Radoos spróbuje powiedzieć Ci to wyraźnie: wykładowcy -jak pisze Zuza-nie głupieją w drodze do Przemyśla. Mamy ambicje, choćby nasze własne, ale NIE MAMY POWODU uczyć tak jak byśmy chcieli. Tego powodu nie dają nam STUDENCI których nic nie obchodzi (nie tylko pwsw ale inne uczelnie też). Wymagajcie od nas nowych materiałów, czytajcie teksty, domagajcie się w bibliotekach nowych książek, domagajcie się od nas lepszych i ciekawszych zajęć. A co to dziś dla Was znaczy: prezentacja w poincie i tyle. Studenci nie wyłapują treści z wykładu, czekają na podanie im tego co ważne w punktach bo tylko to będzie na egzaminie. Uczymy tak jak tego wymagacie bo gdybym robił takie wykłady na jakie mnie stać nie wiem czy zrozumielibyście 2 zdania. NIE mówię, że studenci to idioci, mówię tylko że trzeba CHCIEĆ studiować, dopiero jak widać że te chęci nie przekładają się na możliwości uczelni i wiedzę kadry można narzekać ale w PWSW jest inaczej-narzeka sie na dzień dobry, bo to przemysl, bo to szkoła zawodowa, bo to kadra przyjezdna itp. z jednej strony narzekania że "puszczają wszystkich na egzaminach" z drugiej narzekania "egzaminy to masakra nikt nie zdaje, co za szkoła!" Ludzie zastanówcie się czego chcecie!
Cóż Radoos, chyba jesteś typowym malkontentem-studentem z niezaspokojonymi ambicjami. Mam nadzieję, że studiujesz na doskonałej uczelni. Osobiście mam nadzieję że PWSW przetrwa kryzys uczelni i zrealizuje kilka swoich pomysłów. Nie wiem jaka jest jej przyszłość.
Co do kasy to zwróć uwagę, że z tego co słyszałem kilka kierunków pwsw nie ma teraz zaocznych czyli nie ma kasy. Inna sprawa że uczelnia przeinwestowała infrastrukturę a nie dofinansowuje przedsięwzięć naukowych czyli znowu wykładowcy nie mają motywacji by publikować czy badać bo się im za to nie płaci. Myślę, że lepszy byłby mniejszy akademik i tak jak pisałem mniejsza liczba DOBRYCH studentów niż to co mamy. Może moje zdanie jest radykalne ale należy wywalić 80% studentów i pracować z najlepszymi. Podobnie jak wywalić obiboków profesorów i dać pieniądze tym którzy sie starają-proste.
I sie dzieci drogie w końcu zdecydujcie-albo chcecie mieć dyplom albo chcecie mieć wiedzę. I znów gdyby to ode mnie zależało ten dyplom miałby mało kto. wiem, że trudno uwierzyć ale ciężko zmusić studenta do nauki, zwłaszcza teraz gdy jak pisze też Zuza student robi co chce a wykładowcę traktuje w najlepszym przypadku jak kolegę w najgorszym jak popychadło. Co to ma w ogóle znaczyć, żeby student pisał do mnie maila zaczynając od "Hej" lub w ogóle bez tytułu? co to znaczy żebym to ja miał szukac za niego książek lub dawał mu tematy do egzaminu? Co znaczy przysłanie pracy na 1-2 dni przed obrona i "przepraszam że tak późno może pan sprawdzić bo muszę złożyć pojutrze"? I ja też jak Zuza mam ochotę wywalic delikwenta bo praca to plagiat lub w najlepszym razie ksiega cytatow, ale nie mogę bo jak stracę studenta to on powie innym kolegom "wiecie tam gnoją, normalnie dałem pracę i mnie oblali nie idźcie tam", więc tracimy więcej studentów i szkoła pada. Bo oczywiście nie przyzna się że przerżnął pracę ze ściaga.pl.
Jeszcze inne powody to podejścia wykładowców-jak już lecimy po całości-i z tym żadna uczelnia sobie nie radzi. Uczelnia to zwykła firma, są szefowie i podwładni tylko dochodzi wartość dodana-autorytet oparty na tytule naukowym (na tytule lub stopniu nie na wiedzy chce podkreślić). I nie podskoczysz profesorowi bo on ma jeszcze 4-5 szkół do obskoczenia i nie ma czasu uczyc-po prostu. To co tacy ludzie robią woła o pomstę do nieba, jeżdżą po polsce i myślą że są nie wiadomo co, a w cv pusto, no ale tytuł jest, uczelnia płaci inni wykładowcy muszą sie podporządkować a studenci cierpią bo profesor nie uczy tylko ich odwiedza a potem masakruje na egzaminie. Profesor jest np z UW, studenci nawet nie wiedza więc narzekają na PWSW-i opinia siada. Proste? czy da sie cos z tym zrobić? może jak wejdzie nowa ustawa-teraz nie, uczelnia ma wymogi ministerialne co do kadry i koniec.
kolejny powód fatalnego stanu-niekończące się obrony. zamiast wyznaczyć konkretne terminy pozwala się na obrony praktycznie przez cały rok. Absurd! jesli student nie zdał to nie zdał do widzenia. Ale nie-kolejny powód-ci sami studenci o których wiadomo że nie dadzą sobie rady przyjmowani sa znowu i znowu na uczelnię. wylatują, składają papiery, oblewają, wylatują, składają papiery...uczelnia może cos zrobic-ale jak tysiąc razy mówilem-traci studentów. I żeby było jasne-UTRATA STUDENTA NIE TYLKO PRZEKŁADA SIĘ NA BEZPOŚREDNIE WPŁYWY Z CZESNEGO ALE W KRYZYSIE PRZEDE WSZYSTKIM NA FIZYCZNE ISTNIENIE UCZELNI PONIEWAŻ PONIŻEJ 20-25 OSÓB LIKWIDUJE SIĘ KIERUNEK. Więc przestańmy sobie opowiadać o pieniądzach, bo te w PWSW sa z unii i miasta miedzy innymi. Chodzi po prostu o ludzi, w tym wypadku bardzo dosłownie im więcej tym lepiej-jakosć nie gra roli. nad jakością mamy pracować my wykładowcy ale także Wy studenci. I jak w końcu dotrze to do tych głów to naprawdę PWSW stanie się porządną i prestiżową uczelnia w regionie. Po prostu nie powtarzajmy tych wszystkich kalumnii na jej temat tylko pracujmy i uczmy sie. To wszystko czego potrzeba. A ludzie o aspiracjach wyzszych-uniwersytety czekają. Z tym, że tak sie składa znam uniwersyteckich wykładowców-nie zawsze sa to geniusze. Byc może studenci PWSW padną na innych uczelniach na magisterskich ale znam osobiście takich którzy sobie świetnie radzą. Powód-po prostu sie uczyli i zmuszali swoich wykładowców do pracy.
I co najsmutniejsze-nie jestem z przemyśla a jednak walczę o to żeby przemyska uczelnia była dobrze kojarzona. Niekoniecznie chodzi tu o kasę bo ona jest śmiesznie mała i podobnie jak Zuza mam tej szkoły dosyć. ale nie mogę pojąc jak ludzie z regionu mogą opluwać własna szkołę i opowiadać jak barzo jest tragiczna zamiast ją wspierać i budować jej markę. Jestem w szoku bo jako były student nigdy nie poniżył bym swojej uczelni, skrytykował-zawsze, ale to co słyszę od studentów teraz jest przerażające. Wykładowcy który to słyszy opadają ręce-po co uczyć ludzi którzy nie chcą sie uczyć, obrażają uczelnię czyli mnie, mówiąc, bo tak to wygląda, że uczą ich debile i kretyni którzy sa chamscy i na niczym sie nie znają. Naprawdę odechciewa się. Zastanówcie sie ludzie czy musicie mieć dyplomy, jeśli dobre-jedźcie w świat, dziś możecie. A jeśli decydujecie sie na pwsw dajcie jej i nam szanse i weźcie sie do roboty.

krematorium
19-10-2012, 11:46
I kto jest temu winny ?? skoro z litości nie kierujesz plagiatu do komisji ( w tym roku) a w innych może też Ci się zdarzało. To do kogo pretensje, przymykacie z litości oko na takie coś, a później głodne teksty o etosie uniwersyteckim. Coś o wzorcach pisałaś ?? wychodzi na to, że jesteś dosknałym wzorcem dla swoich studentów.

to nie do końca tak. Przynajmniej w moim przypadku informuję o tym dyrekcję instytutu i to ona podejmuje decyzję. my naprawdę unikamy podpisywania sie pod niepewnymi pracami bo istnieje komisja -PAKA-która sprawdza jak działaja uczelnie. Wchodzą do szkoły i biora kilka prac i je sprawdzają, jesli przypadkiem wezmą ta której byłem promotorem a która jest plagiatem mam duży problem.

Niestety plagiaty nie sa łatwo wykrywalne zwłaszcza jeśli student pisze nie z mojego tematu choć mojej dyscypliny-co na uczelniach jest normą. Nie mogę mu zarzucić plagiatu ot tak sobie i to nie dlatego że się obrazi tylko szanuje jego pracę, czas itp. Może to Was zdziwi ale szanujemy studentów i wierzymy że to co robią jest naprawdę ich. Zatem nie można ich oskarżać. Potem-jeli to plagiat czy niesamodzielna praca-sugeruje żeby jednak napisał sam i mówię jakie mogą być konsekwencję. Jeśli to nie pomaga informuje recenzentów. jeśli student-co już jest rzadkościa-dalej nie poprawia pracy sprawa ląduje u dyrekcji i dalej. Cóż często decyzje dyrekcji są zgodne z tym co pisze Zuza i ja-zatrzymujemy studenta by szkoła go nie straciła. Wiemy ze to złe i jesteśmy wściekli ale jest wyjście? Wyobraźmy sobie nagle PWSW odrzuca słabe prace-jakieś 70% jak nic-i ulewa tych studentów. i co? zostaje zamknięta w przeciągu miesiąca. dlaczego? bo to "zła" uczelnia, oni tam uwalają studentów. jedyne wyjscie-od jutra wszystkie uczelnie wyrzucają słabe prace. Wiemy jednak że to marzenie:)

i jest jeszcze prozaiczny powód: jesteśmy ludźmi, których można przekonać, zmanipulować, wziąć na litość. Ciężko dyskutować z kimś kto nie może pisać pracy albo napisał słabą czy nawet przepisał bo jego dziecko jest w szpitalu. Ja osobiście odsyłam do dyrekcji.

andrej
19-10-2012, 13:18
Żeby nie było, że się czepiam. Ale piszesz o tym, że młodzi mają papkę zamiast mózgu ( niestety w większości tak jest ) i na dzień dobry sam używasz słownictwa tabloidowego "zmakdonaldyzowały", chyba, że masz na myśli TEGO DONALDA - w taki przypadku w pełni się zgadzam.

Pisząc o makdonaldyzacji mam na myśli procesy społeczne (także w sferze edukacji) opisane w książce "Makdonaldyzacja społeczeństwa" George'a Ritzera :) Czasem niestety się zapominam i posługuję się kodem kulturowym niezrozumiałym dla wszystkich, przepraszam :)

PS. Ziemkiewicz, w temacie dyskusji:
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz-mysli_nowoczesnego-endeka/news/smieciowa-generacja,1854561
Mądrze, tyle że te jego uwagi w takim samym stopniu odnoszą się do rządów PO, jak i do rządów PiS, SLD oraz przede wszystkim AWS...

gozel
19-10-2012, 13:45
Pisząc o makdonaldyzacji mam na myśli procesy społeczne (także w sferze edukacji) opisane w książce "Makdonaldyzacja społeczeństwa" George'a Ritzera :) Czasem niestety się zapominam i posługuję się kodem kulturowym niezrozumiałym dla wszystkich, przepraszam :)

PS. Ziemkiewicz, w temacie dyskusji:
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz-mysli_nowoczesnego-endeka/news/smieciowa-generacja,1854561
Mądrze, tyle że te jego uwagi w takim samym stopniu odnoszą się do rządów PO, jak i do rządów PiS, SLD oraz przede wszystkim AWS...

Może wystarczy posługiwać się polszczyzną bez naleciałości anglojęzycznych. Polski język to naprawdę skarbnica, nie trzeba dodatkowo używać kodów kulturowych:) Co do Ziemkiewicza, to chyba dobrze, że "jedzie" po wszystkich i nikogo nie wyróżnia.

gozel
19-10-2012, 13:54
Cóż często decyzje dyrekcji są zgodne z tym co pisze Zuza i ja-zatrzymujemy studenta by szkoła go nie straciła. Wiemy ze to złe i jesteśmy wściekli ale jest wyjście? Wyobraźmy sobie nagle PWSW odrzuca słabe prace-jakieś 70% jak nic-i ulewa tych studentów. i co? zostaje zamknięta w przeciągu miesiąca. dlaczego? bo to "zła" uczelnia, oni tam uwalają studentów.

I tutaj dochodzimy do ważnej kwestii. Darmowe szkolnictwo wyższe, które wyrządza więcej szkód niż dobrego. Produkuje magistrów, tyle, że strasznie kiepskiej jakości. Wyobraźmy sobie, iż taki student płaci za swoją naukę. Owszem pewnie pewien procent studentów, tylko dla samego papierka zapłaci. Ale odsiew byłby znaczny, jeśli chodzi o tych którzy naprawdę chcą się uczyć a tych którzy chcą się pobawić w studentów, na koszt podatnika, rodziców itp.

andrej
19-10-2012, 13:57
Może wystarczy posługiwać się polszczyzną bez naleciałości anglojęzycznych. Polski język to naprawdę skarbnica, nie trzeba dodatkowo używać kodów kulturowych:) Co do Ziemkiewicza, to chyba dobrze, że "jedzie" po wszystkich i nikogo nie wyróżnia.
Trylemat Lema stał się właśnie moim trylematem w tej dyskusji :)

Radoos
19-10-2012, 14:01
Czepiasz się Radoos ;) A mógłbyś docenić szczerość wykładowcy i mimo wszystko całkiem sporo cennych uwag na systemu systemu szkolnictwa wyższego (szczególnie relacji: właściciele uczelni vs wykładowcy) i jakości kształcenia w Polsce. Nie na studiach, ale wcześniej - obserwacja, że młodzi ludzie po szkole średniej "nie potrafią myśleć, czytać i analizować" wyjątkowa trafna, i tu moim zdaniem leży podstawowy problem...


Trochę się czepiam ;)
Uważam jednak, że obniżanie poziomu i przymykanie oczu na umysłowe dziadostwo nie jest drogą, którą da się daleko zajść (patrz przemyski WSIiZ). Jeżeli władze uczelni na takie podejście naciskają to przykładają się do cytowanego karmienia fast foodem. Obniżanie poziomu przyciąga tylko większą rzeszę tumanów a cenne jednostki odtrąca. Brak ambicji do czegoś więcej niż maszynka do robienia idiotów z wyższym wykształceniem może pozwoli przetrwać kryzys ale na dłuższą metę nie przysporzy ani renomy ani kasy. No ale tutaj chyba się zgadzamy, różnica tylko taka że ja mogę tylko postękać na forum a wykładowcy mogą próbować coś z tym zrobić, choćby nie przepuszczając dalej byle kogo.


Radoos spróbuje powiedzieć Ci to wyraźnie: wykładowcy -jak pisze Zuza-nie głupieją w drodze do Przemyśla. Mamy ambicje, choćby nasze własne, ale NIE MAMY POWODU uczyć tak jak byśmy chcieli. Tego powodu nie dają nam STUDENCI których nic nie obchodzi (nie tylko pwsw ale inne uczelnie też).

Uważam, że to studenci mają się dopasować do poziomu uczelni a nie odwrotnie... w końcu kto od kogo ma się uczyć? No ale napewno lepiej się czujesz tłumacząc sobie to w ten sposób.

Cóż Radoos, chyba jesteś typowym malkontentem-studentem z niezaspokojonymi ambicjami. Mam nadzieję, że studiujesz na doskonałej uczelni. Osobiście mam nadzieję że PWSW przetrwa kryzys uczelni i zrealizuje kilka swoich pomysłów. Nie wiem jaka jest jej przyszłość.
Co do kasy to zwróć uwagę, że z tego co słyszałem kilka kierunków pwsw nie ma teraz zaocznych czyli nie ma kasy. Inna sprawa że uczelnia przeinwestowała infrastrukturę a nie dofinansowuje przedsięwzięć naukowych czyli znowu wykładowcy nie mają motywacji by publikować czy badać bo się im za to nie płaci. Myślę, że lepszy byłby mniejszy akademik i tak jak pisałem mniejsza liczba DOBRYCH studentów niż to co mamy. Może moje zdanie jest radykalne ale należy wywalić 80% studentów i pracować z najlepszymi. Podobnie jak wywalić obiboków profesorów i dać pieniądze tym którzy sie starają-proste.


Studia mam już dawno za sobą (nie PWSW), poniekąd żałuję tego czasu i pieniędzy. Jak się okazuje dzisiaj więcej warte są certyfikaty wydawane przez duże korporacje albo fundacje niż wiedza zdobyta na studiach i poparta jakimś stopniem. Uważam, że dobra uczelnia dzisiaj powinna robić wszystko by prócz oferowania studentom możliwości uzyskania stopnia, walczyła o to aby można było studiując tam zdobywać papiery, które mają rzeczywistą wartość. Za tym idą ambitni studenci i dodatkowa kasa dla uczelni. Poziom powinien być również do tego dopasowany i chyba nie napiszesz mi, że o to powinni dbać studenci. Co do Twoich pomysłów to zgadzam się w 100%, nie wiem tylko dlaczego tego nie robicie. W miejsce tych 80% wywalonych przyjdzie na początek 40% tych, którzy mają jakieś ambicje a z czasem napewno więcej. [/quote]


I co najsmutniejsze-nie jestem z przemyśla a jednak walczę o to żeby przemyska uczelnia była dobrze kojarzona. Niekoniecznie chodzi tu o kasę bo ona jest śmiesznie mała i podobnie jak Zuza mam tej szkoły dosyć. ale nie mogę pojąc jak ludzie z regionu mogą opluwać własna szkołę i opowiadać jak bardzo jest tragiczna zamiast ją wspierać i budować jej markę. Jestem w szoku bo jako były student nigdy nie poniżył bym swojej uczelni, skrytykował-zawsze, ale to co słyszę od studentów teraz jest przerażające. Wykładowcy który to słyszy opadają ręce-po co uczyć ludzi którzy nie chcą sie uczyć, obrażają uczelnię czyli mnie, mówiąc, bo tak to wygląda, że uczą ich debile i kretyni którzy sa chamscy i na niczym sie nie znają. Naprawdę odechciewa się. Zastanówcie sie ludzie czy musicie mieć dyplomy, jeśli dobre-jedźcie w świat, dziś możecie. A jeśli decydujecie sie na pwsw dajcie jej i nam szanse i weźcie sie do roboty.

Marki napewno Wam nie zbudują byle jacy studenci, a to w większości Ci, którzy Was nie szanują bo sobie na to nie pozwalacie, bo Wam zamkną kierunek.. ect.

krematorium
19-10-2012, 16:11
Radoos nie mam zamiaru się spierać w nieskończoność. Zgadzam sie z tym co napisałeś niestety to co ja napisałem to realia i podkreślam nie tylko PWSW. Gdybym Ci opisał to co się dzieje na innych uczelniach lub z jakimi problemami boryka sie wykładowca jako pracownik który tez przecież musi za coś żyć to mógłbym wydać książkę.

Chodzi mi o prosta sprawę-czytacie, oglądacie itp różnych informacji na temat szkolnictwa wyższego prawda jest taka że w polsce ono nie istnieje. Myślę tu przede wszystkim o naukach humanistycznych: nie mamy dostępu do naukowych periodyków, pieniędzy na konferencje, dostępu do nowości. Dostęp do prestiżowego periodyku w necie to 20-40$ za dzień. Wydałeś kiedyś w 1 miesiącu ponad 3000zł na książki bo nie było innego wyjścia? ja niestety tak bo szkoły dość marnie wspierają pracowników. Nie mamy głupich ludzi-ani studentów ani wykładowców-po prostu nie mamy kasy jako państwo. Bredzenie o nadwyżce humanistów itp to nie jest najlepszy pomysł-chodzi o to że nie mamy dobrych humanistów, a takich nie ma bo uznano że im nie daje sie pieniędzy. Za kilka lat będziemy mieli nadwyżkę inżynierów, pewnie równie marnych jak humanistów, którzy tez nie znajda pracy bo firmy-jak piszesz-od dawna juz same szkoła swoich ludzi. problem tylko że dalej nie będziemy mieli autonomicznej, innowacyjnej kadry, ludzi których określano intelektualistami i dalej będziemy społeczeństwem usługowym outsoucingiem dla dużych firm europejskich. z tego co mi wiadomo PWSW też inwestuje w kierunki ścisle-czas pokaże co z tego wyjdzie.

Zgadzam sie z Tobą, że to studenci powinni się dopasować do uczelni i że lepiej wywalić 80%-napisałem że to prosty program odnowy uczelni. ale nie ja o tym decyduje. staram sie pracować na najwyższym maksymalnym poziomie ale jeśli ktoś tego co mówię nie chce rozwijać, uczyć się...Studenci wbrew Twojemu ideałowi nie chcą dopasować się do uczelni, sądzisz że stajemy przed nimi i mówimy "ok wszyscy zdadzą tylko płaćcie?". Raczej straszymy i prosimy, byle tylko mieć efekty. ale po jakimś czasie po prostu nie mamy już siły i naprawdę ciężko nas za to winić.

I na zakończenie-sobie nic nie tłumaczę, to Tobie/Wam chciałem opisać jak szkoła działa od środka, okiem wykładowcy. Szkoda że przeoczyłeś jedna z głównych moich myśli-wywalenie studentów nie gwarantuje poprawy jakości tylko odstraszy pozostałych co spowoduje zamknięcie szkoły. Przykro mi to brutalna prawda ale my też mamy rodziny i chcemy zarabiać. Napisz do ministerstwa niech uwolni habilitacje, dofinansuje pensje (nie jesteśmy nauczycielami, nie mamy podwyżek pensje wahają się od 1500 do 3000 na rękę więc dziwisz sie że ludzie pracują w kilku szkołach skoro student po licencjacie w korporacji może zarobić 5000 na dzień dobry?), zmieni maturę czy sposób naboru na uczelnie, wprowadzi kontrole wykładowców z np.2 letnim rozliczeniem dorobku naukowego itp. znam ludzi którzy habilitacje zrobili przez "zasiedzenie" bo sa na uczelni i są i są no to im już dali. jasne fajnie by było gdyby jak pisałem uczelnie sie ze sobą porozumiały i zaczęły strajk. niestety to takie środowisko-zwłaszcza teraz-ze każdy pilnuje swojej posady. nie jestem rewolucjonistą niestety. i jedyne co mogę to w miarę możliwości robić dobrze swoja robotę i też ponarzekać sobie na forum.

Może jednak ktoś się zastanowi nad moimi postami i po prostu zacznie studiować co będzie wymagało pracy zarówno od niego jak i od nas. nie mam zamiaru namawiac na studia PWSW tylko tyle że jak sie już tam przyjdzie to po prostu bez sensu narzekać, że sie przyszło no nie? a markę robią wszyscy studenci i dobrzy i źli.

gozel
19-10-2012, 17:06
Trylemat Lema stał się właśnie moim trylematem w tej dyskusji :)

Tak, w gąszczu kodów myślowych i kulturowych to cenne spostrzeżenie Pana Lema.:)

Amelius
21-10-2012, 08:17
od dłuższego czasu prowadzona jest dyskusja na temat degradacji poziomu nauczania w uczelniach wyższych w Polsce, i grzebania idei szeroko pojętego "studiowania".
odsyłam do źródła:

http://www.rzeczywspolne.pl/2012/10/rzecz-wstepna-10/#more-2256

Zuza06
22-10-2012, 01:37
Do poprzednich wypowiedzi i zarzutow:
tak, chronilam studentow przed zarzutami o plagiat, ale teraz tego robic nie bede. Powiem dlaczego - zglosilam na policje "misia" socjologa, ktory pare razy sie oglaszal na tym forum, ze z checia napisze za kogos prace licencjacka na PWSW. Rezyultat? Zerowy. Znamy jego imie i nazwisko - czuje sie bezkarny i chyba nadal zyje z pisania dla nas prac licencjackich za innych studentow. Pytanie do maderatorow tego forum - czy plagiat jest przestepstwem i czy kradziez jest przestepstwem? Otoz, nie jest. I wg moderatorow, i wg policji, jak to pokazala praktyka - jest powszechne przyzwolenie na zrzynanie wszystkiego i zewszad. Wiec licze jedynie na nasze szolno-uniwersyteckie wewnetrzne komisje dyscyplinarne i bede uwalac kazdy najmniejszy plagiat. Ja mam dosyc, nie wiem jak Ty, krematorium? Bo andreja zdanie znam i byl dotad mniej litosciwy ode mnie. Wy, studenci, nic nie rozumiecie z idei wyzszych uczelni. Jestesmy raczej przewodnikami, anizeli pilnowaczami Waszych klasowek. Zanim to zrozumiecie, obleje Was, mam nadzieje...

gozel
22-10-2012, 09:21
Do poprzednich wypowiedzi i zarzutow:
tak, chronilam studentow przed zarzutami o plagiat, ale teraz tego robic nie bede. Powiem dlaczego - zglosilam na policje "misia" socjologa, ktory pare razy sie oglaszal na tym forum, ze z checia napisze za kogos prace licencjacka na PWSW. Rezyultat? Zerowy. Znamy jego imie i nazwisko - czuje sie bezkarny i chyba nadal zyje z pisania dla nas prac licencjackich za innych studentow. Pytanie do maderatorow tego forum - czy plagiat jest przestepstwem i czy kradziez jest przestepstwem? Otoz, nie jest. I wg moderatorow, i wg policji, jak to pokazala praktyka - jest powszechne przyzwolenie na zrzynanie wszystkiego i zewszad. Wiec licze jedynie na nasze szolno-uniwersyteckie wewnetrzne komisje dyscyplinarne i bede uwalac kazdy najmniejszy plagiat. Ja mam dosyc, nie wiem jak Ty, krematorium? Bo andreja zdanie znam i byl dotad mniej litosciwy ode mnie. Wy, studenci, nic nie rozumiecie z idei wyzszych uczelni. Jestesmy raczej przewodnikami, anizeli pilnowaczami Waszych klasowek. Zanim to zrozumiecie, obleje Was, mam nadzieje...
A co ma piernik do wiatraka? jakiś "misio"socjolog" który robi kasę na miernych leniwych studentach, a sami ci studenci którzy wykorzystują pobłażliwość wykładowcy ?? Ryba psuje się od głowy, więc nie ma co teraz narzekać i obwiniać studentów, że śmierdzą. Może dlatego nic nie rozumieją z idei wyższych uczelni, bo nie ma kto im wskazać właściwych wzorców. Jaka kadra tacy studenci ??. Dobrze, że się w porę pani profesor opamiętała, jest jeszcze nadzieja dla żaczków.

Zuza06
23-10-2012, 23:55
A co ma piernik do wiatraka? jakiś "misio"socjolog" który robi kasę na miernych leniwych studentach, a sami ci studenci którzy wykorzystują pobłażliwość wykładowcy ?? Ryba psuje się od głowy, więc nie ma co teraz narzekać i obwiniać studentów, że śmierdzą. Może dlatego nic nie rozumieją z idei wyższych uczelni, bo nie ma kto im wskazać właściwych wzorców. Jaka kadra tacy studenci ??. Dobrze, że się w porę pani profesor opamiętała, jest jeszcze nadzieja dla żaczków.

Ryba nie psuje sie od glowy, bo my dotrzymujemy standardow. Jakos w Krakowie srednio sie psuje, a mamy studentow po licencjatach PWSW z Przemysla i jest raz dobrze, raz zle, jak w kazdym innym przypadku. "Uwielbiam" internautow, ktorzy ani nie wykladaja, ani nie sa studentami - i pouczaja nas, bo przeczytali pare tekstow rownie durnych dziennikarzy, ktorzy z uczelniami pozegnali sie 20 lat wczesniej. Ile ja znam takich przypadkow... Jakie wzorce trzeba wskazywac? Nam je ktos podsuwal pod nos? Raczej nikt - bo to standard wychowania w rodzinie. Tatus i mamusia glupi - to pociecha tez mysli, ze wystarczy obejrzec haslo w Wikipedii i juz.
Wzorce sa w Tobie i jak masz sieczke w glowie, to nic nie pomoze. Ktos z madrali zabierajacych tutaj glos stanie moze naprzeciw 30-osobowej sali, zeby przeprowadzic cwiczenia? Zapraszam na swoje zajecia. Zobacze, jak bedziecie "cwiczyc" z 30-toma osobami. A dopiero potem prosze o recenzje i generalizacje. Krematorium, gadales i co? Masz stronnikow - i nic...

krematorium
24-10-2012, 10:25
Chciałbym tylko zaznaczyć, że to co napisałem to moje zdanie na podstawie kilkuletniej "kariery" w kilku uczelniach i chodziło mi o to, żeby zainteresowane osoby poznały naszą-wykładowcow-stronę. Nie mam zamiaru kłócić się z kimś kto i tak się nie da przekonać bo szkoła jest głupia, wykładowcy głupi, wszystko głupie. Zuza zgadzam się z Tobą-zapraszam dyskutantów z forum na zajęcia, niech podprowadzą wykładzik i wezmą na siebie odpowiedzialność za wystawienie ocen czy zostawią swój podpis w indeksie jako promotor. Ktoś na ochotnika?

Będę się tego trzymał i uparcie powtarzał: dopóki nie zmieni sie polityka państwa względem nauki a ponadto środowisko naukowe-i studenckie równiez-nie przestanie się nawzajem opluwać nauka w polsce-dydaktyka i badania-bedą na dnie. Teraz w sumie można śmiało powiedzieć że istnieje system grantowy, kto chce robic badania musi zdobyć pieniądze. Sorry ale jakbym wiedział jak zdobyc pieniądze byłbym biznesmenem. I naukowcy zabijać sie o granty, o pieniądze a nie o to co interesującego te ich badania mają stworzyć. I goniąc za pieniędzmi-bo przecież jeszcze forsa na życie potrzebna, goniąc za habilitacja itp-zapominaja o studentach. I z tym też sie trudno nie zgodzić, bo za nauczanie i wychowanie studenta nie ma punktów, tego w cv sie nie wpisze. A studenci zamiast cisnąć kadrę żeby ich uczyła wykorzystują sytuację po prostu zaliczając co trzeba bez żadnej refleksji i namysłu.

Nie ma dobrej i złej strony-mądry nauczycie i głupi student. To naprawdę skomplikowane, ale wierzę, że można by to zmienić gdyby było mniej zawiści, wzajemnego oskarżania. Bo próby zmiany systemu nauczania tworząc fikcyjne krajowe ramy nauczania są ponurym żartem. I tyle bo taką dyskusję można ciągnąć w nieskończoność. Ale podobnie jak Zuza odradzam opieranie sie na dziennikarskich bredniach.

Zuza06
24-10-2012, 23:58
To krotko - do krematorium: dzis wlasnie ocenialam taki wniosek grantowy i posiadal wszystkie wady i zalety, jakie trzeba popelnic, aby pieniadze otrzymac. Z jednej strony byl po prostu pod publiczke modny metodologicznie, z drugiej - babka, ktora go pisala jest mloda, ambitna badaczka i zycze jej jak najlepiej, choc pomysl na badania ledwo kupy sie trzyma. To jasne, ona probuje zdobyc kase na kilka lat dla ok. 25 osob. Nieduza, jakies 500 zl brutto miesiecznie. Pewnie tez pracuje jak wszyscy doktorzy za 2- 2,5 tys. miesiecznie i kombinuje jak koniec z koncem powiazac.... Jednak od srodka wyglada to nieco inaczej niz ze studenckiej perpektywy, gdzie jestesmy banda nierobow i wrednych bestii.

Rocky
25-10-2012, 02:06
Przepraszam bardzo, ale wtrącę się Państwu w rozmowę bo już nie mogę czytać jacy to biedni jesteście i "męczycie" się za 2-2,5 tysiąca miesięcznie. Co prawda nie wiem czy zarobki są zależne od przedmiotu, ale znam osobiście jednego wykładowcę z tytułem doktora, który na uczelni spędza kilka godzin w tygodniu i zarabia lekko ponad 5 tysięcy brutto. Przedmiotu i nazwiska oczywiście nie zdradzę.

krematorium
25-10-2012, 09:45
ZUZA--sory ale grant to pieniądze na badania które nie tylko maja sens, dla mnie to oczywiste, ale powinny przełożyć sie na wymierne wyniki niezależnie od nauki-innowacyjny wynalazek czy nową koncepcje itp. Jeśli promujesz osobę bo jest "ambitna" i da pracę innym ludziom a jej badania są do niczego to bardzo przepraszam ale uważam, że to kpina. Grant to realne pieniądze a nie dyplom czy kryształowy pucharek, nie można ich dawać wszystkim za to że są ambitni. Chyba, że tak sie właśnie pojmuje naukę-żeby dorobić, żeby zarobić, niech dziewczyna dostanie "niewielkie pieniądze" itp. Tu chodzi o zasadę przecież, znowu promuje sie średniactwo i beztalencia tym razem zarabiające jednak realną kasę. Jeżeli nic nie mogę zrobić, z faktem, że miernoty publikują śmieciowe teksty "byle więcej" to juz absolutnie nie zgadzam się żeby takie miernoty dostawały pieniądze. zwłaszcza, że proszę podać jeden grant z lat ostatnich z humanistyki który faktycznie wpłynął na rozwój nowe kierunku w nauce światowej. Robi sie granty jak zwykłe projekty studenckie, żeby zaliczyć, tematy sa wzięte z kosmosu i nawet te granty które sa ekspertyzami nic nie wnoszą do nauki tylko sa stricte informacją dla rządu, firm itp. O ile można przymknąć oko na studenta, który pisze pracę niechlujnie i bezmyślnie ponieważ on nie zostanie naukowcem, to nie widzę powodu, żeby puszczać naukowca i pozwalać mu zdobyć pieniądze na cos bez sensu, to juz jest tragedia i z tym a nie ze zdaniem studentów-olewam je w sumie jesli nie jest zasadne-należy walczyć.

Jeśli osoba o której piszesz jest ambitna niech napisze dobry grant, bo z Twojego opisu wynika, że jest ambitna w klasyczny dla polskiej nauki sposób-złoże grant byle jaki byle forsę wyciągnąć a potem to juz kolejne sie posypią, bo wiadomo jak sie dostało jeden to łatwiej o drugi. Ohydne! Powiedz tej Pani niech zajmie sie biznesem bo do tego się nadaje.

Z drugiej strony dobrze, że to napisałaś, choć to woda na młyn krytykujących studentów. Właśnie widza jak jeden naukowiec pozytywnie ocenia ambitnego nieroba i życzy mu jak najlepiej mimo, że ten nic sobą nie reprezentuje w tej konkretnej kwestii. Dlatego mam gdzieś granty, cv, listy filadelfijskie itp. Nigdy nie będę zarabiał porządnych pieniędzy ale przynajmniej będę wydawał takie książki które uznam za sensowne a nie za konieczne do zadowolenia innych oceniających mnie "naukowców".


ROCKY---Właśnie o tym tutaj mówimy. Ja znam setki którzy zarabiają po kilka tysięcy robiąc chałtury albo grantując raz za razem. ale też setki którzy zarabiają grosze. Pomyśl trochę i zastanów sie czy w kraju w którym mówi się o nauce, przyszłości, chce sie rozwijać nowe technologie itp nie warto w końcu docenić ludzi którzy mają być odpowiedzialni za wyższą edukację? Nie jesteśmy biedni jak już tak znasz doktorów zarabiających krocie, a wiesz dlaczego? Bo jak opisuje ZUZA dorabiamy kradnąc pieniądze innym kolegom zabierając tym lepszym od nas granty, projekty czy badania, wykorzystując nasze układy i dojścia żeby sie dostać na 2,3,4 etat, bo obniżamy standardy nauczania bo wymagają tego uczelnie a dzięki temu mamy więcej czasu na udział w komisjach, redakcjach itp. Jeśli górnik zarabia więcej niż ja to trochę delikatnie mówiąc jestem zawiedziony. Dzieciak w korporacji wyciąga kilka tysięcy, po licencjacie a jego umiejętności to znajomość 1 góra 2 języków i Twoim zdaniem to jest ok? Ja mam się wysilać, myśleć i produkować nowe pomysły a koleś klepie formułki przez telefon a wcześniej jeszcze przez 3 lata narzeka na mnie jak ja mu to życie utrudniam. Proszę Cię nie drażnij mnie takimi przykładami bo kontrprzykładów mam dużo więcej...

Zarobki nie są na uczelni oficjalnie zależne od wykładanego przedmiotu, mamy pensum godzin wykładowych i za nie bierzemy pensje. To tez paranoja bo prof ma mniej godzin ale wyższą pensję, ponieważ założono że zajmie sie po części pracą administracyjną na rzecz uczelni (komisje itp) ale przede wszystkim zajmie sie pracą twórczą(pisanie, konferencje). Oczywiście to sie nie sprawdza i prof zamiast do biblioteki lub na posiedzenie idzie do kolejnej szkoły gdzie ma niższe pensum i wyższa pensję, więc idzie również do następnej gdzie ma niższe...itp.
Bardzo możliwe, że opisywany przez Ciebie dr wykłada np. jakiś ekonomiczny przedmiot czyli ma więcej możliwości legalnego dorabiania np.. ekspertyzy, ma firmę, prowadzi szkolenia - tu pytanie na ile to naukowiec na ile przedsiębiorca z zacięciem badawczym. A może ten dr po prostu uczy w kilku szkołach, na zaocznych, na podyplomowych, ma gigantyczna liczbę godzin dydaktycznych czyli dostaje nadgodziny, ma duzy grant.

Zuza06
26-10-2012, 00:06
No nie. Nie ocenilam tego wniosku dobrze, zeby bylo jasne, krematorium. Ale tez specjalnie nie widze w naukach humanistycznych nowych perspektyw, wiec i w grantach ludzie zeruja na modnych metodologiach. Tutaj zakoncze, bo pojdziemy w kierunku bardziej nadajacym sie do dyskusji na forum uniwersyteckim, niz wypowiedzi na tym forum.

Nie zale sie na nasze zarobki - po prostu trzeba orac na 2 etatach, zeby wyzyc. Doktorzy za 5 tys.? Nie znam takiego przypadku. To chyba wyjatki w prywatnych szkolach wyzszych? Wszystko chyba powiedzielismy na swoja obrone i przeciw sobie. Wydaje mi sie, ze padlo tutaj - z kazdej strony - wystarczajaco argumentow - aby wiedziec, w co "bawimy sie" my i "igraja" studenci. Biedny polak z pierwszego postu i tak nie otrzymal odpowiedzi na swoje pytanie. No, wlasnie - kandydacie na studenta - zadawac pytania trzeba tak, aby uzyskac odpowiedz, heh...

milk4
26-10-2012, 18:11
Pozwól Zuzo, że wtrącę się do dyskusji.

Otóż doktorzy za 5 tysięcy to nie wyjątki, a codzienność studenckich miast. Osobiście znam kilku, że nie wspomnę o tych, którzy wykładają na moim kierunku.
Nie mają (jeszcze) habilitacji, na uczelni bywają, owszem, acz nieszczególnie długo - raptem kilkanaście godzin w tygodniu (wliczając dyżury). Za to kasy zarabiają niemało.
Dowód? Garnitury z wyższej półki, samochody które w salonach kosztują po 60-80 tysięcy. Bądźmy szczerzy - widać z daleka, że biedni nie są.
Zgadzam się, zdarzają się i ci zarabiający mniej. Ale to nie jest ogólna tendencja.
Przynajmniej tak wynika z doświadczeń moich i moich kolegów z kilku części Polski.

krematorium
27-10-2012, 11:40
hmm...chciałbym zarabiać 5000. Powiecie jak to zrobić? Może faktycznie tylko ja jestem frajerem a inni robią kasę i się nie martwią niczym:) A może są po prostu dobrzy? Ale skoro tacy uczą na PWSW to nikt nie powiinien narzekać na poziom, no nie?

Rocky
27-10-2012, 21:49
Jak? Najlepiej zapisać się do jednej z partii. Może przykład z innej uczelni: >>Klik<< (http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20121027/PRZEMYSL/121029624)
W przypadku tego Pana nic nie wiem o jego zarobkach, ale zatrudnianie takich ludzi wydaje się być śmieszne. Na uczelni powinni pracować ludzie, którzy angażują się w sprawy uczelni, dążą do jak najwyższego poziomu edukacji. Ale nie rozumiem jak można to robić pracując na "0,23 etatu" przy 55 godzinach dydaktycznych w ciągu roku? Przecież to nie jest już śmieszne tylko żenujące. Bo czego można nauczyć studentów w 55 godzin? W dodatku są to godziny, które nie poświęca się w całości jednej grupie studentów, tylko kilku.
Są to jedynie moje przypuszczenia, ale podejrzewam, że ten Pan nie "pracuje" tam za minimalną krajową.
Piszesz krematorium, że chciałbyś zarabiać po 5 kafli miesięcznie. To bardzo proste. Wkręć się najlepiej do kilku uczelni na 1/4 etatu, gdzie będziesz siedział po te 50-55 godzin w ciągu roku. Dodatkowo możesz się wkręcić na radnego w mieście i zarobić kilka tysięcy extra za kilka posiedzeń w miesiącu.
Ba! Nawet z uczelni nie będą Cie mogli wywalić bez zgody Twoich kolegów!
Tylko z tym trochę ciężko będzie nie mając poparcia z partii. Ale dla chcącego nic trudnego :)

MaQ
16-11-2012, 19:07
Witam. Nie mam dobrego zdania o PWSW w szczególności o instytucie architektury kierowanym przez Pana M. Trudno dobrać nieobraźliwe słowa by opisać w jaki sposób są traktowani studenci szczególnie ci których "polubił" on w swój wyjątkowy sposób. To, że władze uczelni tolerują tego Pana, jest nie do pojęcia. Wszyscy studenci, pracownicy uczelni, wykładowcy (ale tylko ci którzy są niezależni od Pana M. , zależni robią tylko tak jak im wolno) wiedzą o jego, nazwijmy to , wybrykach, nie akceptują ich, lecz są BEZRADNI ! Bezradny jest także dyrektor który, już kilkakrotnie, został ośmieszony przez Pana M. udowadniając temuż, że nie zna on zapisów w dokumencie podstawowym jakim jest statut uczelni i innych zapisach na podstawie których to ON ma władzę a nie dyrektor. Ponieważ wypowiadają się tutaj wykładowcy, pytam: czy normalne jest narzucanie kto czyim promotorem będzie ? Czy normalne jest, że do statutu wprowadzono zapis który powoduje, że jedynym promotorem z wnętrz może być Pan M. ? Czy to normalne, że studenci o dobrych i bardzo dobrych wynikach zaangażowani w pracę i naukę są szykanowani i molestowani psychicznie gdyż ...są zbyt zdolni ? Czy to normalne, że promotor Pan M. swoich podopiecznych "wybranych" doprowadza do drzwi z napisem: "egzamin licencjacki" i w dzień egzaminu nie dopuszcza ich na salę twierdząc że są nieprzygotowani ? Czy normalne jest, że tolerują władze uczelni takiego człowieka, a nie interesuje ich los studentów ? Proszę sprawdzić ilu studentów odstąpiło od końcowego egzaminu i dlaczego. Proszę sprawdzić co dzieje się z ulubieńcami Pana M. którzy wg niego, mieli być bez problemów przyjęci na ASP gdyż byli wyjątkowo zdolni i mieli JEGO poparcie. Dlaczego w Krakowie nikt nie promuje się u Pana M.? Taki człowiek swoim postępowaniem niweczy dobrą pracę innych wykładowców. Niweczy pracę nad tym by PWSW miało markę. Wielkość uczelni nie jest pochodną rozdętego ego np. Pana M. lecz osiągnięciami studentów gdy opuszczają jej mury.

Rocky
16-11-2012, 21:31
Nie można było się zniżyć do jego poziomu, zebrać się w kilka osób i "porozmawiać" z nim na boku?

krematorium
16-11-2012, 21:58
Po pierwsze powinienes podac nazwisko-niiech chociaz ta mala grupka wie o kim mowa. Ja nie wiem nie niestety. Oczywiscie to karygodne, uczniowie i nauczyciele powinni to zglosic do rektora albo ministerstwa. Wiem ze wykladowcy PWSW mieli rozne sprawy ministerialne, sadowe itp ale to juz inna historia. zdecydowanie studenci powinni to komus zglosic.

MaQ
17-11-2012, 08:34
Witam. Komu zgłosić ? Rektor stwierdził, że "z Panem profesorem trzeba się zgadzać". Znaczy na co można JESZCZE się zgodzić gdy On jest promotorem, nie udziela konsultacji, a przed dniem egzaminu odrzuca pracę swojego studenta wcześniej zatwierdzoną ? Jeżeli macie kontakt z PWSW to ustalenie kto jest kierownikiem instytutu nie powinno być trudne.
Wykładowcy nie zgłoszą ponieważ część jest spoza uczelni i nie są zainteresowani. Inni są pretorianami Pana M. i siedzą cicho bo pracują z nim w Krakowie i pod jego kierownictwem.
Studenci BOJĄ SIĘ ponieważ wiedzą iż NIC skargami do władz uczelni nie osiągną. Tak to jest jak nie ma alternatywy. Za te pieniądze żaden profesor nie chciał tu prowadzić kierunku. Znalazł się jednak Pan M. bo może tu być panem i władcą. To pod jego dyktando układano statut i zatrudniano wykładowców. Gdy nastał obecny dyrektor wydawało się, że nadchodzi czas normalności, ale szybko został wyprowadzony z błędu.
Uczelnia jest zakładnikiem jednostki.

Zuza06
20-11-2012, 00:09
Rocky, krociotka uwaga do Twich rad: dr nie moze pracowac na kilku uczelniach na czesc etat, bo mu ustawa tego zabrania. Teraz moze na dwoch uczelniach. Za rok-dwa tylko na jednej, chyba, ze rektor macierzystej uczelni zgodzi sie na osobista prosbe delikwenta. Wiec nadal uwazam, ze zarobli idace w tysiace sa dzis niemozliwe. Oramy wszystcy na dwoch etatach, ale jakos kiecki za kika tysiecy sobie nie kupuje:(

Co do Pana M. - to, oczywiscie byly dyrektor architektury. Poniewaz "byly, to samo w sobie cos mowi - wladze pozbawily go funkcji ze wzgledu na praktyki, ktore stosowal. Nie chce rozwodzic sie na ten temat, bo to sprawa bylych wladz i M. Dzis jest Pan O. i chyba jest lepiej. Jesli jestes studentem architektury, idz do dyrektora i opowiedz mu o tych praktykach. Na pewno jest w obozie przeciwnym, choc nie wiem, czy pomoze. A najlepiej wykorzystaj samorzad studencki - bedziesz niewidoczny, a sprawa stanie na kolegium rektorskim lub senacie. To proste procedury, ktorych studenci nie kumaja.

Nie wiem, krematorium, z jakiego kierunku jestes (Kolegium Wschodnie, zakladam), ale w idealizmie nikt Ci nie dorowna:)))

MaQ
20-11-2012, 11:07
Jak słusznie zauważyłaś mowa o byłym dyrektorze instytutu. Obecny jest faktycznie po naszej stronie lecz niestety, władza Pana M. nie bierze się z piastowanego stanowiska we władzach lecz ma źródło gdzie indziej. Zarządzenia dyrektora są przez niego lekceważone tak jak i studenci.
Ponieważ jego dziedzina jest mało wymierna a oceny są subiektywne, nikt go nie może zweryfikować. Co do rozmowy z dyrektora - sama wątpisz w to że coś pomoże. Ja już wiem że nie.

krematorium
20-11-2012, 20:59
Zuza - no właśnie chyba faktycznie jestem idealistą bo pracuje tylko na 1 etacie wierząc w siłę nauki:) To chyba frajerstwo a nie idealizm. Dlaczego myślisz że wschodnie? poniewaz nie wiem kto to M? :)

Co do głównego wątku-macie dzieci przechlapane jeśli trafiliście na takiego chama.

Fagot
20-11-2012, 21:48
Czytając kilka ostatnich postów nasunęła mi się myśl o tym jak to wszystko jest pogmatwane. Nie doceniamy ludzi którzy mają obecnie w sobie jeszcze trochę idealizmu, a nie tylko materializm kapitalistyczny. Prawdą jest że idealizm przegrywa gdy przychodzi za nasz codzienny byt rachunek, niestety co raz większy. W pogoni za bytem gubimy nasz idealizm. Sam doświadczyłem, gdy przyszło zmagać się z utrzymaniem rodziny w latach 80-tych i później. Z drugiej strony jeżeli nauczanie staje się sposobem na byt,a takie praktyki znamy, to jaki jest tego nauczania poziom ? Tracą na tym studenci i nasz kraj. Odrobina patosu? Nie. To prawda. Ten brak wiedzy odbije się w przyszłości gdy studenci trafią na rynek pracy. A jeszcze trafi się taki M. i demoluje czyjeś życie by zaspokoić swoje ego.

Zuza06
22-11-2012, 01:10
Przyzwyczailismy sie, ze "nauczanie to sposob na byt", ale dlaczego ma tak nie byc? Od rana do wieczora czytam i pisze, nie robie przerw na niedziele, soboty i swieta, nie mam wakacji, bo wtedy pisze, gdy nie ma zajec. Studenci robia mnie w balona zzynajac teksty w internetu. Powoli staje sie psem mysliwskim, zamiast naukowca. Pier.....ole to. Maja placic mi za prace, ja mam scigac zlodziejstwo intelektualne, a idealizm zostawmy na boku. Krematorium, pracuj nadal na jednym etacie, a zdechniesz z glodu.
Macie racje, ze byly dyrektor M. demoluje morale, ale jesli nie beda studenci protestowac - to KTO? Pracownicy, ktorzy nie wiedza, co wyprawia? Zgloscie to pismem do rektora, ktory M. nie zna. Wie tylko, ze wywalili go w roboty dyrektora. Tam jest problem chyba z minimum kadrowym, ze w ogole go trzymaja. Sądzę, że nawt anonimowe pismo coś wskóra. Choć osobiście przeciw M. nic nie mam. Gra w swoja gre, widac skutecznie...

Fagot
22-11-2012, 11:04
Zuza06 - rozumiem Twoje rozgoryczenie w 100%. Gdy pisałem o nauczaniu jako sposobie na byt miałem na myśli takie osoby które tylko w ten sposób są w stanie zaistnieć i zarabiać na życie. To nie są wykładowcy o Twoich ambicjach. Rozumiem, że obcowanie ze studentami półgłówkami to koszmar. Obcowanie z nimi gdy trafiają na rynek pracy, też. Jest w nich tyle wiedzy ile wody na pustyni. A to pustynia umysłowa!
Niestety produkuje je nasz chory system oświaty od podstawówki.

krematorium
22-11-2012, 14:52
Sam juz nie wiem kto gorszy studeci czy wykladowcy. Przyznaje jednak ze PWSW nie ma akademickiej atmosfery i - moze dlatego ze sa tam dwuetatowcy realizujacy sie na swoich uczelniach - ciezko porozmawiac "naukowo". To miejsce pracy takie jak kazde inne, szkoda ale w innych uczelniach poza nielicznymi wyjatkami podobnie.

Niestety studenci - podtrzymuje swoje wczesniejesze zdanie - istny koszmar. po ostatnich cwiczeniach zrozumialem ze poziom intelektualny rowny jest zeru. Cwiczenia przypominaja rozmowe w knajpie a wejscie na wyzszy poziom abstrakcji to marzenie. Mam w domu kilkaset ksiazek i zdalem sobie sprawe ze zawartego w nich materialu, pomyslow, wiedzy nigdy nie wykorzystam ponewaz studentom wystarczy kilka zdan z byle podrecznika i sa zachwyceni i niczego wiecej sie nie domagaja modlac sie o zdanie egzaminu. Gdybym sam nie czytal i sie nie rozwijal to bym zglupial do reszty. jest dramat nie ma sie co oszukiwac.

Zuza - chetnie bym wzial 2 etat, jesli masz propozycje to chetnie sie dowiem:) wiesz dobrze ze szkoly sie zamykaja i 1 etat to ostatnimi czasy cud. To juz nie sa zlote lata 90te. Dla mnie bycie "naukowcem" zawsze bylo romantyczzne, misyjne i idealistyczne ale teraz po prostu sie poddaje. Nie mam sily i prawdopodobnie zmienie zawod, nie widze innego wyjscia.

moraski
22-11-2012, 19:00
Wielce Drogi Naukowcze o wdzięcznie brzmiącym pseudonimie "Krematorium".
Już sama nazwa jaką się tu podpisujesz świadczy o Twoim wielkim romantyzmie i misyjności oraz ideałach w byciu "naukowcem".
Nie szukaj innego wyjścia - zmień zawód.

P.S.
tylko szybko

krematorium
23-11-2012, 18:20
moraski-hmmm...wpis jak z pudelka. jestes dziwnym czlowiekiem, ktos mowi ze chcialby uczyc ale nie jest to ani proste ani latwe a Ty piszesz cos takiego. Na duchu to nie podnioslo i raczej utwierdzilo w moich planach. Mam nadzieje ze nie jestes studentem...chociaz bym sie nie zdziwil.

A nick nie ma chyba wiele wspolnego z charakterem prawda?

St.Anger
23-11-2012, 20:26
Jako studentka potwierdzam wcześniejsze wpisy.
Studiuję na państwowej uczelni, zaocznie. Zaczynało nas 150, w tej chwili na II roku jest 60. Studia jednolite, magisterskie. Płacimy prawie 6 tysięcy za rok, a niestety większość jak słyszy "literatura", "kolokwia na każdych zajęciach" czy "wejściówki" zaczyna się oburzać i krzyczeć. Czy płatne, czy "darmowe" studia- nieważne, mam wrażenie, że nielicznym jedynie zależy na wyniesieniu czegokolwiek z zajęć... Nie mówiąc już o samokształceniu się, szukaniu inspiracji, zdobywaniu doświadczeń.... W głębi serca dziwię się wykładowcom i jednocześnie im współczuję, że przychodzą wykładać genetykę, a obserwują pijących w ostatnim rzędzie wódkę czy laski relacjonujące na Facebooku przez całe zajęcia wczorajszy melanż....

OutsiderKa
23-11-2012, 21:06
Zuza06 - rozumiem Twoje rozgoryczenie w 100%. Gdy pisałem o nauczaniu jako sposobie na byt miałem na myśli takie osoby które tylko w ten sposób są w stanie zaistnieć i zarabiać na życie. To nie są wykładowcy o Twoich ambicjach. Rozumiem, że obcowanie ze studentami półgłówkami to koszmar. Obcowanie z nimi gdy trafiają na rynek pracy, też. Jest w nich tyle wiedzy ile wody na pustyni. A to pustynia umysłowa!
Niestety produkuje je nasz chory system oświaty od podstawówki.

Zapytam z ciekawości, co według Ciebie, jeśli chodzi o oświatę w Polsce, przyczynia się do tej pustyni umysłowej?

Jak wygląda student/absolwent reprezentujący pustynię umysłową wg wykładowcy?

Fagot
24-11-2012, 08:54
Zapytam z ciekawości, co według Ciebie, jeśli chodzi o oświatę w Polsce, przyczynia się do tej pustyni umysłowej?

Jak wygląda student/absolwent reprezentujący pustynię umysłową wg wykładowcy?

Pierwsze wykracza poza temat tego wątku - opinie o pwsw. Może warto założyć nowy.
Drugie nie wiem, nie jestem wykładowcą.

Zuza06
26-11-2012, 00:08
Wydaje mi się, że każdy ze studentów myśli za siebie. Co ja mogę? Przeprowadzić wykład, cwiczenia w mniej albo bardziej licznej grupie... Potem rozliczyć na zaliczenie lub egzamin. Bezradność. Albo będę cigać swoich studentów pół roku po poprawkach, albo przepuszcze i spokoj. Nie przepuszczam w tym roku. I bede miec gigantyczne problemy, bo to oznacza poprawki, komisyje, itd. Epopeja trwac bedzie do marca. Koszty? Jakies 500 zl miesiecznie, liczac dojazdy, moje kserowki dla studentow i to, czego nie wykonuje w tym czasie w domu. Studenci, powtorkowi, jestescie drodzy, na moj domowy rachunek. Warto oblewac egzaminy? To wszystko kosztuje, niestety. Ale oblewac wbrew kosztom nadal bede, heh...

tu_bylec
04-02-2013, 22:44
Zapytam z ciekawości, co według Ciebie, jeśli chodzi o oświatę w Polsce, przyczynia się do tej pustyni umysłowej?


Ja odpowiem: fatalnie zreformowany (zdewastowany) system oświaty.

A tak przy okazji chciałem powitać wszystkich :hi: jestem tu nowy.

pieniadz
19-02-2013, 04:30
Cały ten wątek można by idealnie podsumować przytaczając wypowiedź profesora Wolniewicza- http://www.youtube.com/watch?v=QdBPp8TwASo
Zgadzam się z nim w 100%. Szkolnictwo wyższe stało się w naszych czasach czymś normalnym. Każdy teraz ma możliwość skończyć "jakieś" studia i po maturze czy technikum właśnie to słowo "jakieś" robi najwięcej szkody. Ludzie w większości wybierają kierunki nie ze względu na to co ich interesuje tylko właśnie ze względu na finanse jakimi dysponują czy odległość od miejsca zamieszkania. Nie chcę uogólniać ale stąd właśnie biorą się później sytuacje w stylu wódeczka na zajęciach itd. Większość moich znajomych którzy zostali w Przemyślu nigdy nie byli "orłami" nie wykazywali zbytniego zainteresowania nauką, rozwojem w jakimkolwiek kierunku związanym z nauką. Poszli na studia bo każdy gdzieś idzie... nie chcą być gorsi.
Najgorsze jest to w tym wszystkim że tacy ludzie napędzają to wszystko .. te małe szkółki produkujące bezrobotnych. Są oni karmą dla wykładowców bo oni przecież muszą mieć etat i kogoś uczyć i zrobią wszystko żeby tylko utrzymać uczelnie czy dany kierunek. Już wcześniej tu ktoś napisał że to studenci tworzą uczelnie .. zgadzam się ale właśnie tych którzy chcą coś wynieść z zajęć jest kilku reszta ciągnie poziom w dół i robi to z premedytacją bo przecież i tak nie ma nic do stracenia.
Wiele sytuacji poruszonych w poprzednich postach ma miejsce i na uniwersytetach. Sam kończę studia na UJ i nie raz zdarzało się ze na ustnym dziewczyna u pewnego profesora usłyszała, że jest tak brzydka, że profesor nie może na nią patrzeć .. to samo ze zgubioną listą obecności. Wszędzie znajdą się ludzie robiący problemy .. mający poparcie wśród kręgów nie do ruszenia. Nie raz moja praca niczym nie różniła się od kolegi a to ja dostawałem 3 a on gałę .. te sytuacje nie są obce w większych miastach.
U nas największym problemem jest to kto przychodzi na te studia i po co i dopóki nie zmieni się mentalność ludzi chcących tu studiować to nawet najlepsza kadra nie będzie w stanie nic zrobić bo będą musieli kogoś uczyć.

Adi
21-02-2013, 15:19
Sam kończę studia na UJ i nie raz zdarzało się ze na ustnym dziewczyna u pewnego profesora usłyszała, że jest tak brzydka, że profesor nie może na nią patrzeć ..

Chamstwo:)
Pomijam to że uczelnia ma kasę za ucznia... A wystarczyłoby zmienić to w taki sposób żeby kasa była za wyniki w nauce:)

tu_bylec
22-02-2013, 22:57
Nie jest dobrze, że dyskusja dotycząca systemu edukacji odbywa się akurat w wątku "opinie o PWSW". Odium fatalnie funkcjonującego systemu edukacji może spaść na PWSW, gdy tymczasem dotyczy w zasadzie dowolnej uczelni. Z niektórych głosów można wywnioskować że ten chory system (edukacji) można zmienić uregulować, poprawić. "A wystarczyłoby zmienić..." Taką naiwną postawę reprezentuje nawet Pani minister. Wystarczy napisać tylko nowe programy, a wszystko zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tak zmieni się zapewne na... gorsze. Od chwili reformy przez 2 profesorów Buzka i Handkego systemu edukacji, został on w zasadzie zdewastowany prawie całkowicie. Szkoła uczy tak słabo, że prywatne korepetycje przejęły rolę szkoły. Jak słyszycie o reformie szkolnictwa wyższego min. Kudryckiej nie spodziewajcie się zmian na lepsze.