![]() |
|
|
#161 |
|
Zarejestrowany: 10.05.2007
Postów: 212
|
List blondynki:
"Pisze do ciebie tych parę linijek,żebyś wiedział,że do ciebie pisze.Jak ten list dostaniesz,to znaczy,że do ciebie doszedł.Jak go nie dostaniesz,to daj mi znać,to go wyśle jeszcze raz.Pisze do ciebie wolno,bo wiem,że nie potrafisz szybko czytać. Niedawno tata przeczytał w jakiejś gazecie,że najwięcej wypadków zdarza się kilometr od domu,więc przeprowadziliśmy się trochę dalej.Mieszkamy teraz w fajnej chałupce,jest tu pralka,choć nie jestem pewna,czy się nie zepsuła.Wczoraj wrzuciłam do niej pranie,pociągnęłam za sznurek i pranie gdzieś wsiąkło.Pogoda nie jest najgorsza,w zeszłym tygodniu padało tylko 2 razy, za pierwszym razem 3 dni,a za drugim 4.Co do kurtki,którą chciałeś wujek Piotr powiedział,że jak ci ją poślę z guzikami,to będzie dużo kosztować,bo guziki są ciężkie.Dlatego oderwałam guziki i włożyłam do kieszeni. Twoja siostra Julka,która wyszła za mąż,w końcu urodziła, nie znamy jeszcze płci,więc ci nie powiem czy jesteś ciociom czy wujkiem. Gorzej z twoim bratem Jankiem, zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki.Musiał iść do domu po drugi komplet,żeby nas wyciągnąć. twoja mamusia Dusia. PS chciałam ci włożyć do listu parę złotych,ale już zakleiłam..." |
|
|
|
|
|
#162 |
|
pseudomoderator
Zarejestrowany: 27.09.2005
Postów: 1391
|
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby... - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
__________________
Piknom śmierć mioł, piknom . W okowicie ..... |
|
|
|
|
|
#163 |
|
Zarejestrowany: 30.11.2007
Miasto: Przemyśl
Postów: 349
|
Przychodzi gej do studia tatuaży i chce sobie wytatuować ferrari na swoim... interesie.
- A w jakim kolorze pan sobie życzy? - pyta Tatuator - Wszystko jedno i tak zaraz wjadę nim komuś w du.pę! --- Wyłowił wędkarz starą butelkę. Patrzy, a w środku siedzi Dżinn. Zaczyna więc pocierać szkło. Trze, trze i nic. Nagle słyszy przytłumiony głos: - Korek durniu wyciągnij! --- Ostatnio pojawiła się możliwość płacenia komórką za przejazd pociągiem do Wołomina. Jeden przejazd - jedna komórka. --- Do banku spermy wchodzi zamaskowany koleś przystawia recepcjonistce pistolet do głowy i mówi: - Otwieraj sejf! Ale już! - Jak to? Nie mogę tego zrobić... - Otwieraj mówię, bo jak nie, to kula w łeb! Kobieta nie mając wyjścia otworzyła sejf i wyjęła jego zawartość - wiadro ze spermą. - A teraz to wypij! - Jak to? Nie mogę tego zrobić... - Pij mówię, bo jak nie, to kula w łeb! Kobieta nie mając wyjścia wypiła. W tym momencie bandyta zdejmuje kominiarkę i mówi: - Widzisz kochanie, jak chcesz, to potrafisz... --- Użytkownik komputera dzwoni do pomocy technicznej: - Jaka to usterka?- pyta technik. - Z zasilacza wydobywa się dym. - Trzeba wymienić zasilacz. Nie! Muszę tylko zmienić pliki startup. - Proszę pana, zasilacz jest uszkodzony. Musi pan go wymienić. - W żadnym razie! Jeden facet powiedział mi, że muszę tylko zmienić pliki startup i to usunie problem! Wszystko czego potrzebuję, to znać polecenie. - Przepraszam. Normalnie nie informujemy o tym klientów, ale istnieje nie udokumentowane polecenie DOS-u, które usuwa problem. - Wiedziałem! - Proszę dodać linię LOAD NOSMOKE.COM na końcu pliku CONFIG.SYS. Proszę mi powiedzieć, czy się udało. Kilka minut później: - To nie działa. Mój zasilacz wciąż dymi. - No tak, jakiej wersji DOS-u pan używa? - MSDOS 6.22. - Tu jest pana problem. Ta wersja DOS-u nie zawiera NOSMOKE. Proszę skontaktować się z Microsoftem i poprosić o nakładkę, która będzie zawierała ten plik. Proszę mi powiedzieć, czy się udało. Godzinę później: - Potrzebuję nowego zasilacza. - Jak pan do tego doszedł? - Zadzwoniłem do Microsoftu i zapytałem o NOSMOKE. Wtedy oni zaczęli mi zadawać pytania na temat typu mojego zasilacza. - I co panu powiedzieli? - Powiedzieli mi, że mój zasilacz nie jest kompatybilny z poleceniem NOSMOKE. --- Dzielnicowy łazi po placu. Na jednym z parapetów, w klatce siedzi papuga. Nagle zaczyna go wołać: - te niebieski!! - co? - ty ch**u! Na drugi dzień dzielnicowy łazi po tym placu a papuga do niego: - te niebieski!! - co? - ty ch**u! Na trzeci dzień mówi do niego to samo i w końcu dzielnicowy tego nie wytrzymał i poszedł do właściciela tej papugi i mówi mu, ze jeśli tej papugi nie nauczy dobrych manier to go poda do sadu. Idzie ten sam dzielnicowy na czwarty dzień uśmiechnięty ze ta papuga mu juz nic nie powie no ale ta papuga go znowu zawołała: - te niebieski!! - no co? no co? - ty wiesz co! --- Wiszą na drzewie trzy leniwce i kłócą się, który jest bardziej leniwy. Pierwszy mówi: - Wiecie chłopaki, idę sobie ulicą, patrzę, a tu worek złota na ulicy leży, ale nie chciało mi się go podnieść. Na to drugi: - No widzicie, a ja idę sobie plażą i patrzę jak Claudia Schiffer leży sobie naga i chce żeby ją przelecieć. No ale nie chciało mi się. Trzeci: - A wiecie chłopaki, ja ostatnio byłem w kinie, na strasznie śmiesznej komedii, ale przez cały film płakałem. - No co ty, na komedii i płakałeś? - Bo siadłem sobie na jajka i nie chciało mi się wstać poprawić ... --- Wysoko w górach w lodowej grocie siedzą dwa straszliwe Yeti i obgryzają kosteczki. Mniejszy straszliwy Yeti przerywa na chwilę i pyta większego: - Tato, a powiedz mi, po co my się tak ukrywamy przed człowiekami, co? Są takie małe! Przecież i tak je w końcu zjadamy! Dlaczego napadamy na nich od tyłu? - Bo widzisz, synku - odpowiada większy straszliwy Yeti, dokładnie oblizując palce - lepiej smakują nie obsrane ze strachu. --- Miś otworzył sklep wielobranżowy. Można w nim znaleźć wszystko czego dusza zapragnie (towar oczywiście pierwszej jakości). Pewnego razu do sklepu przychodzi zajączek i pyta: - Czy są zgniłe marchewki? Na to miś: - W tym sklepie jest tylko świeży towar, nie ma nic starego, ani zgniłego. Zając poszedł. Jednak następnego dnia przychodzi znów i pyta: - Czy są zgniłe marchewki? Miś się wkurzył opieprzył zajączka i wywalił ze sklepu. Jednak myśli sobie: "ten zając nie da mi spokoju dopóki nie załatwię mu tych marchewek". Następnego dnia zając znów przychodzi i pyta: - Czy są zgniłe marchewki? Na to miś: - Wiesz zając to w zasadzie jest porządny sklep i nie ma tu zgniłych marchewek, ale specjalnie dla ciebie załatwiłem kilka. Tak, są zgniłe marchewki. A zajączek na to wyjmuje legitymację i mówi: - Kontrola, Sanepid. |
|
|
|
|
|
#164 |
|
niedostępny
Zarejestrowany: 01.11.2005
Miasto: Twierdza Przemyśl
Postów: 1329
|
Siedzą sobie w trójkę: marchewka, ogórek, penis i narzekają:
Marchewka: - Moje życie jest do bani, raz do roku, jak tylko urosnę, biorą mnie, tną na kawałki i wrzucają do sałatki. Ogórek: - Ty masz do bani?! Wyobraź sobie mnie - co roku, jak tylko urosnę - biorą, przyprawiają i wrzucają na jakiś czas do słoika pełnego octu w którym czekam aż ktoś mnie wyjmie i wrzuci do sałatki! Odzywa się penis: - Narzekacie... za każdym razem jak ja urosnę, zakładają mi na głowę plastikowy worek, wciskają do ciemnego i ciasnego pomieszczenia i uderzają moja głową o ścianę, aż się zeżygam i stracę przytomność. I tak prawie codziennie. *** Żona się uparła, żeby ją Heniu zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli. Wchodzą do lokalu... - Dzień dobry, panie Heniu! - wita ich w progu portier. Żona zdziwiona. W sali podbiega natychmiast kelner. - Dla pana ten stolik co zwykle? Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner. - Dla pana to co zwykle? A dla pani? Żona zaczyna się wściekać. Zaczyna się występ. Striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym. - HE-NIU! HE-NIU! - skanduje sala. Tego już żonie było za wiele. Zerwała się i wybiegła z restauracji. On za nią. Wsiedli do taksówki i jadą do domu. Ona całą drogę robi mu wyrzuty. W końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi: - Co, panie Heniu, takiej brzydkiej i pyskatej dziwki tośmy jeszcze nie wieźli. *** Ukrainiec ożenił się z Rosjanką. Przed nocą poślubną ojciec radzi synowi: - Złap mocno żonę i z całej siły pchnij na łóżko, niech wie, że Ukraina jest mocna! Potem pokaż jej swojego ku*asa, niech wie, że Ukraina jest wielka! Nagle wtrąca się dziadek I mówi: - A potem zwal se konia, niech wie, że Ukraina jest niezależna! *** Do restauracji wchodzi kobieta ze swoim drugim mężem. W holu natykają się na jej pierwszego męża. Były mówi do aktualnego (z przekąsem): - No i jak smakuje używany towar? Aktualny spokojnie odpowiada: - Pierwsze 5 cm rzeczywiście używane, ale reszta - nóweczka *** Małżeństwo w łóżku: - Patrz, stanął mi! - To dawaj, przysuń się do mnie szybko... - Ciszej, żeby cię nie poznał po glosie! *** Mąż do żony: - Czemu ty taka tępa jesteś? Nawet suwakiem logarytmicznym nie umiesz się posługiwać! Albo się nauczysz, albo wynocha! Następnego dnia mąż wraca z pracy, a żona wita go w korytarzu z suwakiem logarytmicznym w dłoni i mówi: - Twój penis ma 16 cm długości. Moja pochwa ma 18 cm łębokości. Jesteśmy małżeństwem od... 8 lat, więc całkowita długość niedoruchania wynosi 42 km i 346 m. Jak nie doruchasz, to się wynoś!
__________________
Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów. (Stanisław Lem) Ostatnio edytowane przez fedey : 12-05-2010 - 00:17. |
|
|
|
|
|
#165 |
|
Zarejestrowany: 10.05.2007
Postów: 212
|
Para młodych kochanków zabawiała się w kuchni na stole pod nieobecność babci dziewczyny. Po wszystkim zostawili, nieopatrznie, gumkę. Po powrocie starsza pani wpada do pokoju wnuczki: - Pasztetową to się zjadło, ale skórkę to babcia musiała wylizać!!!
|
|
|
|
![]() |
|
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|