REKLAMA
 
 
 
 
 

Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

[onet.pl] Najlepiej jest "na drwala".

Zwiń
X
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • [onet.pl] Najlepiej jest "na drwala".

    Czyli "promocja" naszego miasta na stronie głównej onet.pl.

    Fikcyjna śmierć żony ustawia na całe życie




    Fantazja oszustów ubezpieczeniowych jest duża, a metod, które stosują - wiele. Najpopularniejsze oszustwa opierają się na prostych pomysłach: fikcyjna kradzież samochodu, który ląduje potem w Rosji, zawyżanie szkód wypadkowych albo wyłudzenie na „najdroższy” z obciętych palców, czyli kciuk. Zdarzają się jednak także fałszywe zgony potwierdzane przez nieuczciwych policjantów i lekarzy. Ostatnio hitem wśród oszustów są tzw. szkody na zimę.
    Pan Zbigniew z Przemyśla razem z sąsiadem i kuzynem postanowili coś ugrać. - Wiadomo, żyjemy z renty, trochę sobie dorabiamy to tu, to tam, ale ogólnie to bieda – narzeka pan Zbigniew. Postanowili naciągnąć firmy ubezpieczeniowe na kilkanaście tysięcy złotych. Wykupili polisy w kilku firmach jednocześnie, a po kilku miesiącach zgłosili obcięty kciuk. Wpadli, bo każdy wysłał to samo zdjęcie do kilku ubezpieczycieli. Jeden z agentów sprzedawał polisy kilku firm i skojarzył zdjęcie, bo kolega z departamentu analizy szkód pokazał mu dokumentację. – Kuzyn mówił, że wystarczy zdjęcie palca i że nie wzywają, ale nas wezwali przed komisję - narzeka pan Zbigniew. W branży na takie uszkodzenia mówi się „na drwala”, zdarzali się rekordziści, którzy obcinali sobie kilka palców po to, żeby za każdy z nich zgarnąć odszkodowania.



    Czytaj także:Oszuści atakują ubezpieczycieli

    Uszkodzenia kciuka zgłaszane są często, a samookaleczenia nie należą do rzadkości. Oszuści myślą, że bez jednego palca da się żyć, ale pamiętajmy że kciukami chwytamy – mówi pracownik departamentu analizy szkód. - W zależności od wysokości składki i polisy można uzyskać spore odszkodowanie liczone według procentu uszczerbku na zdrowiu. Poszkodowani zwykle otrzymują kilkanaście tysięcy złotych. Popularne jest wykorzystywanie byłych więźniów przez grupy przestępcze. Ubezpieczony były więzień jest okaleczany, a grupa zgarnia ubezpieczenie.

    Na Śląsku bardzo popularne były kilkanaście miesięcy temu ubezpieczenia od pobytu w szpitalu oraz od zachorowania. Za stosunkowo niewielką składkę można było uzyskać 200 zł odszkodowania za jeden dzień zwolnienia lekarskiego. – Oszuści mieli znajomą pielęgniarkę w szpitalu, która „pomagała” zdobyć skierowania do szpitali i zwolnienia. Wpadli, bo zdziwiło nas, że osoby słabo wykształcone i niewiele zarabiające: sprzątaczki, fryzjerzy i magazynier tak chętnie i w dodatku w tym samym mieście kupują takie ubezpieczenia – mówi pracownik firmy ubezpieczeniowej. – Rzadko kto jest taki zapobiegliwy - dodaje. Inne zgłaszane często urazy to kolana i kręgosłupy – nie zawsze możemy ocenić, czy klienci zgłaszają rzeczywiste urazy, czy próbują nas naciągnąć, bo trudno udowodnić ból i zwyrodnienia tych części ciała – uważają ubezpieczyciele – zdjęcia rentgenowskie wszystkiego nie mówią.

    Czytaj także: Triki firm ubezpieczeniowych

    Jednak najbardziej bulwersujące są odszkodowania za fałszywe zgony. Wiele polis przewiduje mniejsze lub większe odszkodowania za śmierć najbliższych; małżonka, rodziców czy teściów. W Trójmieście firmy ubezpieczeniowe dostały informację o śmierci żony klienta, który wcześniej ubezpieczył ją u kilku ubezpieczycieli. Lekarz za wypisanie aktu zgonu dostał 100 tys. zł, z polis mąż planował zainkasować kilka milionów złotych. Sprawa wyszła na jaw przypadkowo, kiedy policja wezwała „zmarłą” żonę na przesłuchanie przy okazji innej sprawy, w którą był zamieszany jej mąż. Jedna z firm ubezpieczeniowych skontaktowała się z policją i tak wykryto oszustwo męża.

    Hitem ostatnich tygodni są odszkodowania „na mroźną zimę” – mówi pracownik zakładu ubezpieczeń. Klienci zgłaszają pęknięcia rynien, ścian i podłóg argumentując, że to od mrozu. Bywa także, że klienci zawyżają wartość ubezpieczonych rzeczy czy budynków, licząc potem na wyższe odszkodowania.

    Na największą skalę ubezpieczyciele są naciągani w ubezpieczeniach OC i AC. Nie ma oficjalnych danych, jaki procent zgłaszanych szkód to oszustwa, a zakłady ubezpieczeń wzbraniają się przed oficjalnym podawaniem liczb. – Podawanie konkretnych kwot byłoby demoralizujące dla uczciwie płacących składki – mówi przedstawiciel jednej z największych firm na rynku. Pesymiści mówią, że co czwarte zgłoszenie jest oszustwem, ale nikt tego oficjalnie potwierdzić nie chce. – Klienci wpadają w bardzo głupi sposób, nie rozumieją podstawowych praw fizyki – mówi rzeczoznawca Michał Grzesiuk. – Ostatnio kierowca zgłosił stłuczkę, opisał i narysował, jak wyglądał wypadek, z którego wynikało, że szybko jadący samochód uderzył go czołowo. Tymczasem na zdjęciu uszkodzonego pojazdu były dwa punktowe wgniecenia świadczące o tym, że kierowca najechał na coś (jakieś wystające belki).

    Zdarzają się też opisy wypadków, które nigdy nie miały miejsca, a kierowcy próbują sfinansować uderzenie w bramę garażową, zgłaszając stłuczkę. - Tylko że jak wyjaśniamy, że ktoś uderzył nas z w lewy bok, to wgniecenia muszą pasować do takiego uderzenia, my robimy symulacje – wyjaśnia rzeczoznawca. - Miałem klienta, który przysłał zdjęcie uszkodzonego samochodu sprzed roku, licząc że zrobi remont na nasz koszt po raz drugi. Bardzo często klienci próbują zmieścić się w dozwolonej prędkości w miejscu wypadku, manipulując przy prędkościomierzach. Ale my oceniamy ślady, odcinki, na które samochody są pchane przez siłę uderzenia - tłumaczy.

    - To, co się dzieje w Polsce, to mały pikuś w porównaniu ze skalą oszustw ubezpieczeniowych na Ukrainie i „fantazją”, z jaką dopominają się o odszkodowania oszuści – mówi przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej obecnej na rynku ukraińskim. - Przypadki kradzieży bardzo drogich samochodów, bo takie zwykle są ubezpieczane na Ukrainie, zgłaszane są często. Kiedy kwestionowaliśmy wypłatę polisy, bo dokumentacja była niepełna, brakowało kluczyków albo samochód odnajdywał się gdzieś po jakimś czasie zniszczony lub po poważnym wypadku, zdarzało się, że do firmy przychodził przedstawiciel milicji i żądał wypłaty odszkodowania dla naszego klienta.

    - Firma kwestionowała dalej wypłaty. Wtedy przychodził przedstawiciel prokuratury ukraińskiej, aby „mediować” w sprawie. Nadal nie chcieliśmy wypłacić. Pojawiła się więc osoba pracująca w Sądzie Najwyższym. Kiedyś milicja zarekwirowała nam komputery, udało nam się je odzyskać z pomocą innych funkcjonariuszy. Raz odwiedził nas z interwencją nawet członek komisji walczącej z korupcją. Ukraina to trudny rynek, ale bardzo obiecujący i głęboki - komentuje przedstawiciel firmy. – Duzi gracze są tam obecni, a inwestycje na Ukrainie zwykle zwracają się po 10 latach - szacuje.

    Najtrudniej wykryć oszustwa, w których uczestniczą sami pracownicy firm ubezpieczeniowych, policjanci, rzeczoznawcy i lekarze. Takie przypadki nie należą do rzadkości, chociaż w Irlandii czy Wielkiej Brytanii ten problem jest wciąż jeszcze poważniejszy niż w Polsce. Prokuratura w Łodzi rozpracowuje sprawę grupy zorganizowanej, w której uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Był przypadek 600-osobowej mafii, a nawet grup transgranicznych, które kradły samochody i potem zgarniały odszkodowania. Największa do tej pory wytropiona przez policję grupa przestępcza liczyła 1,2 tys. osób z Polski i Litwy.

    Ubezpieczyciele szacują, że roczne straty z powodu wyłudzeń mogą sięgać od 1,5 mld nawet do kilkunastu mld złotych. - Jest to kwota, po którą warto się schylić - mówią pracownicy działów likwidacji szkód w zakładach ubezpieczeń. - Zatrudniamy ludzi, często byłych oficerów policji, inwestujemy w systemy elektroniczne, które są nie tylko bazami danych, dokumentów i archiwizowanych spraw, analizującymi ryzyko zaistnienia przestępstwa w pewnych okolicznościach, ale także wdrażamy nowoczesne systemy rozpoznające zgłaszających szkody po cechach osobniczych, nie tylko po numerze PESEL.

    Niektóre firmy tworzą specjalne departamenty ds. walki z przestępczością. Ale nie wszyscy ubezpieczyciele decydują się na takie rozwiązania. Są firmy ubezpieczeniowe, które nie mają dużych baz danych, a szkody i ryzyka analizują na kartce papieru.

    Oficjalne dane Polskiej Izby Ubezpieczeń pokazujące skalę oszustw ubezpieczeniowych nie są tak dramatyczne. W 2008 roku wyłudzona około 56 mln zł, głównie z polis majątkowych (około 52 mln), reszta to wyłudzenia z polis na życie.

    – Dużym problemem w Polsce jest po pierwsze akceptacja społeczna dla wyłudzeń; ludzie wręcz chwalą się tym, że oszukali zakład ubezpieczeń, a także brak wymiany informacji między firmami i brak wspólnego systemu wykrywania oszustów - uważa dr Piotr Majewski, ekspert ubezpieczeniowy Polskiej Izby Ubezpieczeń. – Oszuści przyczyniają się do tego, że nasze składki rosną. Według bardzo przybliżonych wyliczeń dotyczących ubezpieczeń komunikacyjnych mogę szacować, że o kilkanaście procent – ocenia Majewski.

    Kodeks karny przewiduje za przestępstwo ubezpieczeniowe następujące kary, ujmując to tak: „Kto w celu uzyskania odszkodowania z tytułu umowy ubezpieczenia, powoduje zdarzenie będące podstawą do wypłaty takiego odszkodowania podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5” (Art. 298 K.K). Jeśli jednak zgłaszający wycofa swoje roszczenie obawiając się wykrycia, to nie jest karany za próbę wyłudzenia. „Nie podlega karze, kto przed wszczęciem postępowania karnego dobrowolnie zapobiegł wypłacie odszkodowania”. (Art. 298 K.K).

    Kim są oszuści? Teoretycy wyróżniają trzy grupy: sprawców zawodowych – utrzymujących się wyłącznie z przestępstw, między innymi z wyłudzeń odszkodowań oraz sprawców sytuacyjnych – takich, którzy tylko w obliczu tzw. konieczności gospodarczej lub dla pozyskania funduszy niezbędnych do utrzymania siebie lub firmy dopuszczają się przestępstwa ubezpieczeniowego. Trzecią grupę stanowią sprawcy okazjonalni – ci, którzy decydują się na wyłudzenie odszkodowania w sytuacji, gdy nadarza się okazja do jego łatwego zrealizowania (np. gdy zaistniało zdarzenie wykluczające uzyskanie odszkodowania, a poszkodowany chciałby je otrzymać).

    W Europie Zachodniej walka z oszustami ubezpieczeniowymi przybrała zorganizowaną formę. W Wielkiej Brytanii funkcjonuje Insurance Fraud Bureau, które uruchomiło infolinię, na którą dzwonią osoby podejrzewające popełnienie przestępstwa ubezpieczeniowego. W Holandii jest jedna platforma, która gromadzi dane i informacje od wielu firm ubezpieczeniowych. W Słowenii niemal wszystkie zakłady ubezpieczeń porozumiały się i wspólnie tworzą analizy kryminalistyczne, wykorzystują dane z banków czy policji. Słoweńcy oceniają, że wprowadzenie wspólnych procedur obniżyło liczbę oszustw ubezpieczeniowych o około 40 proc.

    Katarzyna Gontarczyk

    Źródło: OnetBiznes
    Źródło: http://biznes.onet.pl/fikcyjna-smier...4,3,news-detal


    Pozdrawiam.
    Załączone pliki

  • #2
    Odp: [onet.pl] Najlepiej jest "na drwala".

    ludzie to naprawde dla pieniadza zrobia wszystko...

    Komentarz

    Pracuję...
    X